wtorek, 21 lipca 2015

Uszyłam ochraniaczo-zabawiacz do łóżeczka :)

W sumie nie uszyłam go do ochrony Malucha, a raczej dla ochrony moich przydasiów :) Bo ochraniacz zasłania mu widok na moją pracownię, no i dzięki niemu - mam nadzieję - nic mi nie sięgnie jak już będzie na tyle sprytny, żeby zacząć myszkować :)
 Mój ochraniacz jest w dodatku interaktywny :)
Ufo ma fajne tasiemki do chwytania i jak się uda dosięgnąć to do ciumkania :D 


Ta "szybka" jest z gładziutkiego materiału, który ma całkiem inną fakturę niż futerko/niebo i daje inne bodźce sensoryczne :)

Astronauta ma szeleszczące całe ciało, przy czym każde wypchane trochę innym rodzajem szelestu :D A jego głowa się kręci dookoła - niestety musiałam ją na razie zdemontować, bo Maluch ją wyciągał całkiem, a nie chcę żeby czasem trafiła do jego dzióbka :)


Rakieta ma zamontowane małe lustereczko, a silniki mają w środku dzwoneczki i są na tyle ruchome, że dzwonią mi nawet jak chcę Malucha przykryć kołderką po cichutku :D
Ufoludek miał ruchome różki, ale też je źle skonstruowałam, bo Mały tak mocno szarpał te rogi, że drucik, na którym były zamocowane wysunął się i Maluch się udrapnął... Więc musiałam zdemontować i już nie były ruchome... A później urwał pompona i zaczął go konsumować, więc musiałam czułki zdemontować całkowicie... Ale kończyny nadal sterczą do ciągnięcia :)


No i słoneczko, które piszczy po naduszeniu, bo to piszcząca zabawka obszyta filcowym kształtem promieni :)

I jak Wam się podoba? Napracowałam się jak nie wiem, ale jestem z siebie megadumna :)

Aha - ochraniacz szyłam już w kwietniu, ale nie było czasu go pokazać :) Ale maszyna już działa - zgodnie z Waszymi radami kupiłam sam pedał :D Ale będę musiała jednak dać ją do regulacji - niech już będzie całkiem sprawna :) A mój bajzel wzbudził ogromne zainteresowanie :D Powiem Wam tak - w sumie dobrze mi się w tym - jak to niektórzy ładnie określili - "artystycznym nieładzie" pracuje - naprawdę wiem gdzie co mam :D A po każdym sprzątaniu wszystkiego szukam :) Może trochę ogarnięcia czasem by się przydało - i posprzątam jak skończę to co mam teraz pozaczynane i jak znajdę więcej niż godzinkę czasu do zagospodarowania przy moich dwóch smykach :D

I zgłaszam ochraniacz do zabawy u Diany :) link

czwartek, 16 lipca 2015

Mój bałagan - tylko dla ludzi o mocnych nerwach :D

U fąfę był do 15 lipca konkurs na najbardziej nieogarniętą pracownię i postanowiłam wysłać zdjęcia swojej :) link
No i wygrałam ten konkurs :D Chociaż to akurat chyba nie jest powód do zadowolenia, bo to znaczy że mam megabajzel :D
Ja robię generalny porządek jak już się naprawdę nie mam gdzie ruszyć - i to jest u mnie właśnie teraz ten stan - trzebaby posprzątać :D
zdjęcie miotły stąd

Pamiętacie jak robiłam Candy, w którym prosiłam o rady dotyczące organizacji? No to teraz możecie zobaczyć dlaczego mi to było koniecznie potrzebne :D


Zwykle wiem gdzie co mam w tym bajzlu i najgorsze są pierwsze dnie po posprzątaniu - wtedy mam porządek, ale wciąż czegoś szukam :D A bałagan robi mi się szybko, bo za dużo chcę... Myślę sobie - o zrobię to! I wyciągam potrzebne koraliki. Za chwilę mam pomysł na coś innego - wyciągam serwetki, a koraliki przekładam na bok. Muszę zrobić kartkę - wyciągam potrzebne papiery, dziurkacze, skrapki - a serwetki przesuwam obok, bo przecież jak skończę kartki to tamto będę kończyć... Ale wpada mi do głowy nowy pomysł i znów wszystko przesuwam, no bo po co mam to chować jak zaraz mi będzie potrzebne? :D A z tego "zaraz" robi się tydzień, dwa, miesiąc... Na biurku już miejsca nie ma do pracy, no to trzeba posprzątać :D No i sprzątam też jak muszę coś uszyć, bo nie mam gdzie postawić maszyny :D Także robię milion rzeczy na raz i stąd ten bajzel :) Chciałabym jakoś nad tym zapanować, bo czasem mnie ten bajzel wkurza, no i lubię mieć porządek -czemu te obrazki przeczą :D Na razie udało mi się wprowadzić zasadę - dosyć kupowania - tzn. kupuję tylko koniecznie niezbędne rzeczy typu klej, farbka itp. Żadnych innych dupereli na razie nie kupuję, bo chcę zużyć to co mam, a mam tego tyle, że chyba mi starczy do końca życia :D No i tak sobie myślę - jest  jeszcze jedna przyczyna takiego stanu rzeczy - tworzę po prostu w zbyt wielu dziedzinach, ale to też mi się normuje, bo chciałam po prostu wszystkiego spróbować -wiem na pewno, że z drutami, sutaszem i bidingiem mi nie po drodze. Biżuterii też już raczej nie będę robić - chociaż od tego się zaczęła moja przygoda z rękodziełem, ale mam tyle narobionych kolczyków, że nie mam co z nimi zrobić, a kupców jakoś brak :) Poza tym jak wszystkie moje drogie rękodzielniczki wiecie, ciężko sprzedać rękodzieło, bo ludzie są przyzwyczajeni do taniej chińszczyzny i rękodzieło jest im za drogie. No a przecież to wcale nie są na ogół wygórowane ceny - te wszystkie potrzebne przedmioty do zdobienia, media, narzędzia, już nie mówiąc o robociźnie... to kosztuje! Wiem że niektórym się udało i potrafią z rękodzieła wyżyć, ale są to nieliczne przypadki potwierdzające regułę :) Także tworzę bo lubię, a moimi wytworami obdarowuję najczęściej najbliższych. Dobra wystarczy tych przemyśleń, bo od bałaganu przeszłam na wyższy poziom przemyśleń metafizycznych :D No a bajzel pomału ogarnę i zużyję swoje przydasie, ale mam tylko dwie ręce, więc może to trochę potrwać :)

wtorek, 14 lipca 2015

Prezenty :)

Ostatnio dostałam kilka pięknych prezentów, więc wypadałoby się pochwalić :)
Pierwszy był śliczny misiu w balonie i serwetki od Ani Makuch - link
Trochę się na niego naczekałam, ale sama wiem jak to jest nieraz z czasem, a najważniejsze że jest :) Ania robiąc go myślała o moim Maluchu, co to już ma pół roku :) Ale mój Starszak jak zobaczył ten balon z misiek w środku, to aż zapiszczał z radości i misiu dumnie "lata" w jego pokoju pod sufitem :) Maluch oczywiście nie będzie poszkodowany, bo jak podrośnie, to będą zamieszkiwać ten pokój wspólnie :) A dla mamy Ania przysłała piękne serwetki, bo widziała, jak mnie wciągnęło deku :D Dziękuję jeszcze raz Aniu :)

Kolejny prezent to super paczuszka z przydasiami i skrapkami od Gio - link
Wygrałam u niej Candy i oto co do mnie przyleciało - dziękuję pięknie Asiu :)
 A ostatni z podarków dostałam od mojej Kuzynki, która też ma dwóch synów :) To jest córka mojej Mamy brata - mojego Chrzestnego. No i też tworzy różności :) Tak a'propos to niedawno Diana na swoim blogu - link - pytała "Rękodzieło - a po co Ci to?" i pozwolę sobie wkleić komentarz jaki u niej zostawiłam:
a ja mam szczęście :) pochodzę z rękodzielniczej rodziny - mój Dziadek był z zawodu krawcem, Babcia szyje, robi na drutach i na szydełku, jej wszystkie 3 córki - w tym moja Mama też - a to szyją, szydełkują lub robią na drutach, a Mama dodatkowo czasami robi jakieś wianki albo inne tworki. Od strony Taty moja Babcia też robiła na drutach i szydełku, a Dziadek i Tata bardziej techniczne sprawy - np. z Dziadkiem jako nastolatka zrobiłam półkę i ramkę na haft krzyżykowy, do którego kanwę z nadrukiem kupiła mnie i rodzeństwu Mama :) Tata sam zrobił dla mnie i Brata krzesełka :) No także miałam po kim odziedziczyć talenty różnorakie :D no i z młodszego pokolenia działam twórczo ja, moja Siostra i dwie kuzynki. Dlatego nikt mnie nie pytał "a po co to robisz?", raczej dopingują, uczą i pytają jak coś zrobiłam :) Jedynie czasem się dziwią w rodzinie od strony mojego Męża - pewnie się zastanawiają jakie jeszcze talenty we mnie drzemią :D ale tam też podchodzą do tego raczej pozytywnie, że każdy ma jakieś hobby, no i bardzo się cieszą z prezentów ręcznie wykonanych :) Siostra mojego Męża nie raz już mnie pytała czemu nie sprzedaję gdzieś swoich dzieł, nie założę biznesu, ale to nie jest takie hop-siup jak ona sobie myśli... ja sama się nad tym kiedyś zastanawiałam, ale chyba nie mam zmysłu biznesowego :) a poza tym tak jak piszą dziewczyny rękodzieło jest drogą sztuką - pewnie, że są dziedziny w których się da rozkręcić jakiś mały interes, ale ja np. tworzę w tak wielu dziedzinach, że trudno byłoby mi zająć się tylko jedną techniką. Dlatego teraz traktuję moje tworki wyłącznie jako hobby i formę relaksu - robię to bo po prostu lubię :) No i jak mi się jedna dziedzina znudzi to biorę się za inną :) Pewnie że jak jest potrzeba to się działa - np. teraz będę szykować zaproszenia na ślub kuzynki, ale nie wyobrażam sobie zafiksować się tylko na kartkach, albo tylko na szyciu, bo by mi bokiem wyszło tak w kółko i w kółko robić jedno :D No i jeszcze co do dzieci - owszem są czasożerne :D ale wiele rzeczy można robić razem - co dziecku daje niesamowitą frajdę, albo chociaż obok - tak jak u Ciebie - Ty szyjesz, a Ala bawi się obok :) a to jest myślę dla dziecka najfajniejsze - że mama jest razem z nim w domu :)

A tu już mój prezent -  z którego się baaardzo ucieszyłam, bo niedosyć że robiony ręcznie z myślą o mnie, to jeszcze jest to jedna z pozycji na mojej liście "do zrobienia" :D
 Tam u góry jest słoiczek, do którego się wkłada tilajty i super efekt jest wieczorem jak się ta latarnia świeci :)


sobota, 11 lipca 2015

Dinozaurowa podusia i sowia torebka

Znów uszyłam coś dla dzieciaków Siostry mojego Mężusia :) To znaczy nie szyłam teraz, bo na razie maszyna stoi i czeka na pedała :) Dinusia uszyłam, bo mi się spodobały dinusie u Dżejnej - link



A torbę sowę mi "zadała" Siostra Mężusia i tu na blogu też były takie sugestie, jak pokazywałam sowią poduszkę - link :) No to jest i torebunia do kompletu :)



środa, 8 lipca 2015

Maszyna do szycia - POMÓŻCIE :)

Kochane dziewczyny - moja maszyna do szycia wyzionęła ducha.... Pedał zepsuł się jakiś czas temu - spadł mi na podłogę i się rozpękł, ale jakoś sobie to sama poskładałam i działało dosyć długo :D
A teraz robiło się jakieś jakby przepięcie - jak naciskałam na pedał to było słychać takie bzytanie i lampka na biurku mi mrygała, aż w końcu bzytnęło znów i już maszyna nie szyje....
Nie wiem czy jest sens dawać ją do naprawy czy nie lepiej wyjdzie kupić nową...
Rozglądałam się już trochę na allegro i widziałam takie mini-maszyny i ręczne maszynki, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł... One nie szyją chyba zygzaków tylko prosty ścieg, a mi się zygzak bardzo przydaje.
Moja maszyna wygląda tak:
Chciałam Was prosić o cenne rady - jesteście w tym niezastąpione :)
A może któraś z Was ma na zbyciu starą, ale nadal sprawną maszynę?
Pomóżcie proszę!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Podstawka na taśmy klejące i inne dekupaże :)

No trochę mnie wciągnęło :) Bo w sumie to jest prosty sposób żeby zrobić coś ślicznego :) Dzisiaj prezentuję starsze tworki, ale już się robią następne :D
Podstawka, która służy mi jako trzymak na taśmy klejące - już robię drugą, bo ta nie pomieściła wszystkiego :)

A świecznik stoi też na biurku, bo czasem muszę coś przypalić -wstążeczki czy kartki i wtedy się przydaje :)
Za to zawieszka motylkowa w kwiaty poleciała do Ani z bloga Płonące motyle w naszej prywatnej wymiance :)

I jeszcze chciałam podziękować za wszystkie ciepłe słowa jakie zostawiacie pod moimi postami - cieszą mnie one niezwykle, ale nie mam czasu, żeby na każdy komentarz odpowiedzieć, niemniej jednak czytam wszystko i nieraz się uśmiecham do monitora :) Dziękuję!
Dobiegły końca zapisy na moją letnią wymiankę i fajnie, że znalazło się kilka zdolnych kobietek, które zechciały w niej wziąć udział :) Za chwilę biorę się za wysyłanie maili z adresami do wysyłki.A gdyby ktoś coś ode mnie chciał w związku z wymianką, to uprzedzam, że będę na necie dopiero w niedzielę wieczorem albo w poniedziałek, bo jutro ma przyjechać do mnie Kuzynka z mężem i swoimi dzieciaczkami, więc nie będę miała kiedy siąść do kompa. Także buźka i do napisania :)

piątek, 3 lipca 2015

Moja metryczka wymiankowa

Fajny pomysł miała Ewa - hubka38 - link - na zorganizowanie miejsca, w którym będą zebrane tylko informacje na temat naszych preferencji jeśli chodzi o wymianki. A że często się wymieniam to też dołączam parę słów o sobie :)
1. Nick/imię
Jestem Akrimeks, na imię mam Mirka :)
2.Co najchętniej przygarnęłabyś? Jakie techniki podziwiasz?
 Najchętniej przygarnęłabym przedmioty w technikach, których sama nie potrafię, a także przedmioty tzw. "pożyteczne" - użytkowe, bo lubię też praktyczne prezenty.
Podziwiam przede wszystkim frywolitkę, technikę pergaminową i papierową wiklinę - marzę o wiklinowym statku, rowerku, samochodzie, wiatraku i latarni morskiej :D Bardzo podoba mi się także beading i sutasz.
3. Jakie techniki wykorzystujesz w swoich pracach?W czym jesteś najlepsza?
 W swoich pracach wykorzystuję bardzo różne techniki - scrapbooking, quilling, iris folding, haft krzyżykowy, matematyczny, szycie, szydełko, decoupage, robię też biżuterię - głównie kolczyki i inne rękodzieło np. wianki. Najlepiej wychodzi mi moim zdaniem haft matematyczny, krzyżykowy, szydełko i scrapbooking :)
4. Trzy ulubione kolory to…..
Trzy ulubione kolory to fioletowy, niebieski i zielony, ale wszystko zależy co to ma być i do czego :) Także lubię prawie wszystkie kolory, z wyjątkiem...
5. Kolory, których nie noszę/nie lubię to…….
 ....z wyjątkiem różowego - nie bardzo za nim przepadam, chociaż czasem zdarzają mi się prace w tym kolorze i czasem w czyichś pracach też mi się coś spodoba, ale raczej rzadko :)
6. Czy lubisz dostawać przydasie? Jeśli tak, to jakie?
 Przydasie bardzo lubię dostawać, ale mam już tego wszystkiego za dużo, dlatego jedynie co mi zawsze brakuje to scrapki, bo nie mam wykrojnika tylko same dziurkacze ozdobne.
7. Czy nosisz biżuterię? Jeśli tak, jaką?
Raczej biżuterię noszę okazjonalnie, ale jak już to cały komplet - kolczyki, naszyjnik lub wisiorek i bransoletki. najbardziej chciałabym dostać tworki w technice sutaszu i beadingu, bo tego sobie sama nie zrobię, bo nie umiem...
8. Czy masz jakiś ulubiony motyw, który przewija się np. w Twoim mieszkaniu, ubiorach?
 Motyw morski mam w łazience i bardzo go lubię, a poza tym to praktycznie każdy kwiatowy motyw lubię, a także folk, no i kocham tygrysy :) Jeśli chodzi o pozostałe pomieszczenia w domu to w kuchni króluje żółty, w salonie beżowo-brązowy, w sypialni fiolet, a u chłopaków w pokoju zielony :)
9. Kawa czy herbata(jeśli tak, co lubisz a czego nie)
Piję i kawę dobrą, i rozpuszczalną i herbatki też - także smakowe. A jak nie ja to spija mi mój Mężuś :D
10. Ze słodyczy to ja najbardziej…..
 Słodyczy to mi nie wolno, bo jestem na diecie. Ale najbardziej to lubię zwykłą mleczną czekoladę.
11. Czy ucieszyłaby Cię książka w paczce wymiankowej? Jeśli tak, jaki gatunek?
 Książki traktuję jak bóstwa - z nabożeństwem :D Więc jak najbardziej mogłyby być w paczce wymiankowej. Lubię poradniki dotyczące rękodzieła albo ogrodu czy urządzania wnętrz, a czytam najchętniej fantastykę.
12. Czy ucieszyłby Cię kosmetyk? Jeśli tak, to jaki?
 Kosmetyków nie potrzebuję, bo używam tylko podstawowych - typu mydło, szampon czy dezodorant :D A pozostałe kremy czy inne cuda mam sprawdzone swoje i ich używam.
13. Chciałam jeszcze dodać...
 że zawsze jestem chętna na wymiankę, bo to uwielbiam :)
14. Urodziny mam... imieniny...
Urodziny 24 listopada, a imieniny 26 lipca :)

środa, 1 lipca 2015

Kartony kuchenne w decoupage

No nie było mnie kilka dni - nadrabiałam dzisiaj zaległości w czytaniu Waszych blogów. Z prostej przyczyny - wysiadł nam modem. Na razie mamy zastępczy, ale babka w placówce stacjonarnej CP taka niegramotna była, że dwa razy musieliśmy tam pojechać... Ale nie chcę sobie znów psuć humoru więc do rzeczy - kolejne kartoniki kuchenne ozdobione na potrzeby mojej kuchni :)



Dużo fajnych serwetek mam z wymianki z Anią Iwańską - link. Wymieniałam się też serwetkami z Renatką - link. Bo żeście mi dziewczyny wykrakały i spodobało mi się deku - już mam kilka puszek do kuchni w kolejce do zrobienia i szukam kolejnych - normalnie chodzę po domu i patrzę: "co by tu jeszcze zmalować?" :D Ale najpierw muszę odchwaścić ogródek, bo po tych dwóch tygodniach opadów wprawdzie wszystko odżyło w moim ogródku, ale chwasty niestety też i się rozrosły jak gupie :) No i mój Maluch coraz mniej śpi w ciągu dnia, więc mam mniej czasu, ale za to wieczorem trochę mogę podziałać robótkowo :) Jeszcze lipiec będę mieć taki, bo w sierpniu Starszak będzie mieć wakacje i już całkiem nie będę miała czasu w dzień, a jak jeszcze wyjedziemy na wakacje to już wcale nic nie zrobię przez 2 tygodnie (bo jeden spędzimy - tzn. ja z dziećmi, bo Mężuś do pracy- u moich Rodziców, a drugi u Teściów).
A ja od dzisiaj jestem na diecie i co najważniejsze nie jestem głodna :D Dostałam od Pana Dietetyka całą książkę w której aż 25 stron było poświęconych analizie mojego dotychczasowego odżywiania, a dalej przepisy na cały miesiąc z rozpiską na godziny posiłków. Jem to co lubię, tylko zamiast zwykłego pieczywa i makaronu mam razowy, no i w diecie mam teraz o wiele więcej nabiału, warzyw i owoców. No i zero słodyczy - mam tylko 1 dzień słodki w tygodniu, w którym mogę sobie pozwolić na kawałek ciasta i jeszcze jakąś słodycz - np. lody. Mam nadzieję, że nie będzie mnie kusić na podjadanie - dzisiaj jakoś wytrzymałam i myślę, że wytrwam, bo jestem uparta jak osioł :D Jeszcze muszę zrealizować 3 spacery po 45 min, ale z tym nie będzie problemu - Małego w wózek wezmę i heja :D
Zapisujcie się na letnią wymiankę póki jeszcze można :D link
I zgłaszam się do zabawy u Diany :) link

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...