Danusia postanowiła, że kolorem przewodnim w listopadowym wyzwaniu kolorowym będzie złoto. Najpierw pomyślałam sobie - a pikuś :D Ale jak zaczęłam myśleć nad tym, to jednak doszłam do wniosku, że to wcale nie takie proste, a poprzeczkę postawiła nam Danka dosyć wysoko - bo mam sporo dopiero prac zawierających złoto, ale w żadnej nie ma go aż tyle ile jest potrzebne według wyznaczników Danusi :D Bo w sumie raczej zawsze używam złotego jako dodatku, a nie koloru głównego. No ale zaś mnie olśniło - mam jedną taką pracę niepublikowaną :) Jest to kartka na rocznicę ślubu mojego Chrzestnego, ze zdjęciem ślubnym Jubilatów, dlatego pozwoliłam sobie zasłonić ich twarze - mam nadzieję że może tak zostać? Jeśli nie to mam inną pracę w zanadrzu :)
Zgłaszam tą karteczkę do wyzwania listopadowego u Danusi -
link:
Chciałam od razu pokazać złote kolczyki, które zrobiłam - mimo, że i tak nie brałyby udziału w wyzwaniu, bo 5 par to już nawet dla mnie przesada :D ale doczytałam sobie regulamin jeszcze raz - żeby nie było, że o czymś zapomniałam, no i nie pokażę kolczyków, bo nie można :) Więc będą w kolejnym poście jakby ktoś chciał obejrzeć :)
I jeszcze moje upodobania co do złotego.
Lubię złoto i noszę raczej złotą (albo chociaż w kolorze złotym :) biżuterię, ale zaczęłam nosić złote dopiero po ślubie, żeby mi wszystkie ozdoby pasowały do obrączki, której nie wyobrażałam sobie innej niż złota :)
Wcześniej nosiłam tylko srebro, chociaż miałam jeden pierścionek od komunii od Chrzestnego, ale leżał głęboko schowany, bo wtedy byłam zdania, że jak srebro to tylko srebro :) Teraz mam inne zdanie i uważam, że srebro ze złotem też może dobrze wyglądać. A wszystkie moje sreberka odziedziczyła teraz młodsza Siostra :)
Z kolei biżuterię z prawdziwego złota, którą mam posiadam w większości od mojego kochanego Mężusia - można powiedzieć, że obsypał mnie złotem :D Jedynie łańcuszek mam od Babci i wspomniany pierścionek, który jest teraz połączony z zaręczynowym - co jest w sumie ciekawą historią:
bo mój Mąż kupił mi identyczny pierścionek jak ten którego miałam schowanego (tylko innej próby), a w życiu go na oczy nie widział! :D No mówię Wam jak mi kopara opadła jak się oświadczał! IDENTYCZNY! :D No i pomyślałam, że to chyba jakiś znak, więc dałam oba do jubilera, żeby je połączył :)