Dobrze, że zrobiłam jej zdjęcie - stworzyłam tą karteczkę specjalnie do zabawy w Klubie Twórczych Mam:
A później mi się popsuła karta w aparacie i nie mogę na razie robić zdjęć... Będę próbowała ją jakoś reanimować, ale nie wiem czy i kiedy się uda... Dlatego wrzucę na razie to co udało mi się obfocić przed awarią.
Wycinając kształt do poprzedniej karteczki w technice iris folding starałam się zrobić tak, żeby się ten środek nie zmarnował, no i tu go użyłam w kolejnej kartce - jeszcze dwie takie zrobiłam, ale pokażę następnym razem :)
Ponieważ karteczka jest prosta zgłaszam ją przy okazji na drugą zabawę w art-piaskownicy, bo chyba się wpisuje w klimat:
środa, 24 sierpnia 2016
wtorek, 16 sierpnia 2016
Kwiaty we włosach potargał wiatr...
Dzisiaj będzie jednak o lodach :) Wreszcie mi się udało przygotować pracę do zabawy u Danusi - już bardzo dawno nie brałam udziału...
No ale teraz były aż 2 miesiące na jeden temat to zdążyłam :D
Iris folding bardzo lubię, bo jest prosty, a przy tym niezwykle efektowny :) Takie karteczki będą jeszcze kilka razy na blogu, tylko w innej kolorystyce, bo mi się wyjątkowo spodobała ta kobietka z rozwianymi włosami :)
Mam nadzieję, że dobrze widać wybrane "lody": śmietankowa baza, na tym czekoladowa dziewczyna w waniliowej otoczce z delikatną polewą morelową posypana pistacjami :D
Lody lubię - najlepiej białe (bez skojarzeń :) waniliowe i śmietankowe, ale inne smaki też od czasu do czasu- jakieś pistacje, mięta, cytryna, truskawka. Najmniej lubię czekoladowe - nie wiem czemu, bo za zwykłą czekoladą przepadam :)
No ale teraz były aż 2 miesiące na jeden temat to zdążyłam :D
Iris folding bardzo lubię, bo jest prosty, a przy tym niezwykle efektowny :) Takie karteczki będą jeszcze kilka razy na blogu, tylko w innej kolorystyce, bo mi się wyjątkowo spodobała ta kobietka z rozwianymi włosami :)
Mam nadzieję, że dobrze widać wybrane "lody": śmietankowa baza, na tym czekoladowa dziewczyna w waniliowej otoczce z delikatną polewą morelową posypana pistacjami :D
Lody lubię - najlepiej białe (bez skojarzeń :) waniliowe i śmietankowe, ale inne smaki też od czasu do czasu- jakieś pistacje, mięta, cytryna, truskawka. Najmniej lubię czekoladowe - nie wiem czemu, bo za zwykłą czekoladą przepadam :)
niedziela, 14 sierpnia 2016
Idziemy na wycieczkę
Tym razem karteczki nadmorskie :)
Zgłaszam je jako komplet do zabawy w DIY - czyli zrób to sam:
Oto rzeczone karteczki:
Widok na górnej karteczce to zdaje się latarnia w Gąskach, a na dolnej jest plaża w Mielnie/Unieściu :)
Karteczki to taki mój przerywnik w haftowaniu, bo bolą mnie palce - macie na to jakiś patent? Czy tylko ja jestem taką ofiarą, że robię sobie krzywdę podczas haftowania xxx? :D A już najgorzej jest jak wyszywam na plastikowej kanwie - robię drugi obrazek z testowania z Kokardką.
W sumie to robię kilka rzeczy na raz - haftuję 2 obrazki, kończę pamiątkę dla Siostry na ślub i muszę jakoś ozdobić sukienkę, bo jest trochę za prosta i łysa... Przy okazji trochę ogarnęłam pracownię - ale tylko biurko na razie :D No i przygotowujemy werandę do remontu. Poza tym oczywiście dochodzą zwykłe domowe obowiązki, opieka na chłopcami i sołtysowanie, niech już się zacznie jesień to będę mogła oddychnąć :D Ale przynajmniej nie mam czasu się nudzić :D To na razie tyle - do napisania :)
Zgłaszam je jako komplet do zabawy w DIY - czyli zrób to sam:
Oto rzeczone karteczki:
Widok na górnej karteczce to zdaje się latarnia w Gąskach, a na dolnej jest plaża w Mielnie/Unieściu :)
Karteczki to taki mój przerywnik w haftowaniu, bo bolą mnie palce - macie na to jakiś patent? Czy tylko ja jestem taką ofiarą, że robię sobie krzywdę podczas haftowania xxx? :D A już najgorzej jest jak wyszywam na plastikowej kanwie - robię drugi obrazek z testowania z Kokardką.
W sumie to robię kilka rzeczy na raz - haftuję 2 obrazki, kończę pamiątkę dla Siostry na ślub i muszę jakoś ozdobić sukienkę, bo jest trochę za prosta i łysa... Przy okazji trochę ogarnęłam pracownię - ale tylko biurko na razie :D No i przygotowujemy werandę do remontu. Poza tym oczywiście dochodzą zwykłe domowe obowiązki, opieka na chłopcami i sołtysowanie, niech już się zacznie jesień to będę mogła oddychnąć :D Ale przynajmniej nie mam czasu się nudzić :D To na razie tyle - do napisania :)
wtorek, 9 sierpnia 2016
Podróżniczo
Z potrzeby twórczej i chęci uszczuplenia zapasów scrapkowych, a przy okazji na zabawę w DIY -czyli zrób to sam, powstały 3 karteczki. Tutaj prezentuję pierwszą z nich - dwie kolejne będą w osobnym poście, bo to komplet jest :)
Także zgłaszam moją afrykańską kartkę do zabawy "Idziemy na wycieczkę":
A to moja karteczka - chyba nie muszę pisać co w niej jest wycieczkowego, bo mam nadzieję że mówi sama za siebie :) Zostawiłam puste miejsce na umieszczenie stosownego napisu, bo na razie nie mam jej do kogo wysłać, ale może się przyda na jakąś wymiankę :)
Jak Wam się podoba?
Także zgłaszam moją afrykańską kartkę do zabawy "Idziemy na wycieczkę":
A to moja karteczka - chyba nie muszę pisać co w niej jest wycieczkowego, bo mam nadzieję że mówi sama za siebie :) Zostawiłam puste miejsce na umieszczenie stosownego napisu, bo na razie nie mam jej do kogo wysłać, ale może się przyda na jakąś wymiankę :)
Jak Wam się podoba?
piątek, 5 sierpnia 2016
Re-nowacja :)
Kolejna morska praca tego lata :) Tym razem duuuuży format :) Jakiś czas już nosiłam się z zamiarem przerobienia szafki z pokoju i postawienia jej w łazience. No i wreszcie to zrobiłam - jestem z siebie dumna jak paw :) Pierwszy raz robiłam decu na żelazko i powiem Wam, że jestem zachwycona - klei się szybko i prawie bez zmarszczek.
To teraz proszę podziwiać i zostawić pod wpisem same ochy i achy ;)
Zamiast uchwytów dałam grube liny bawełniane:
Piasek przywieziony znad naszego polskiego morza :)
Swoją pracę zgłaszam do recyklingowej zabawy w art-piaskownicy:
To teraz proszę podziwiać i zostawić pod wpisem same ochy i achy ;)
Zamiast uchwytów dałam grube liny bawełniane:
Piasek przywieziony znad naszego polskiego morza :)
Swoją pracę zgłaszam do recyklingowej zabawy w art-piaskownicy:
Ja dalej dłubię w koralikach - kolczyki dla Mamy i zawieszkę już skończyłam i wysłałam, bo ma niedługo urodziny i mam nadzieję, że jej się spodobają - pokażę Wam w kolejnym poście. Zrobiłam też kolczyki i zawieszkę dla siebie - jestem bardzo zadowolona :) Już mam plany na kolejne kolczyki, ale mam znów nawał roboty - za miesiąc moja Siostra wychodzi za mąż i robię dla niej dużego boxa - każda ścianka ma być inna - i znów - jak skończę to pokażę :D A jeszcze mnie sołeckie sprawy czekają, bo mamy obchody nadania praw miejskich w naszym gminnym miasteczku i główne uroczystości za 2 tyg. Zrobiłam sobie listę do zrobienia i mam mało czasu na realizację :D Ale lubię jak jest kilka spraw do robienia, bo przynajmniej mi się nie nudzi. Dobra dosyć pisania, bo nie mam czasu :D Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :)
środa, 3 sierpnia 2016
Morskie opowieści cz.2
Jak obiecałam :) Znów będą morskie klimaty i znów zgłaszam do zabawy w Klubie Twórczych Mam:
Ze zrobieniem takiego obrazka jak zaraz pokażę nosiłam się już daaaawno jak zobaczyłam gdzieś na necie - chyba na pintereście... No i nadarzyła się wreszcie okazja. Z tym, że mojemu synowi nie chciało się układać patyczków, więc ten obrazek zrobiłam sama:
Ale Starszakowi się podobało jak przyklejałam patyczki i też chciał zrobić swój obrazek - tylko z czegoś innego :) To narysowałam mu rybkę i przykleił na nią drobne kolorowe kamyczki i tą pracę właśnie zgłaszam do zabawy w KTM:
Jest to banalnie prosta do wykonania ozdoba, a jaka efektowna :) Można też przykleić piasek przywieziony z plaży albo muszelki - fajna pamiątka z wakacji nad morzem. My wprawdzie nad morzem nie byliśmy, ale lubimy morskości, więc obrazki są :)
Mam jeszcze jedną morską pracę do pokazania, bo wreszcie ją skończyłam, ale to następnym razem, bo już mi synu nie pomagał w jej wykonaniu. No nic wracam do zaprawiania słoików... A w dzień do pielenia ogródka... Taka pora - co zrobić :)
Ze zrobieniem takiego obrazka jak zaraz pokażę nosiłam się już daaaawno jak zobaczyłam gdzieś na necie - chyba na pintereście... No i nadarzyła się wreszcie okazja. Z tym, że mojemu synowi nie chciało się układać patyczków, więc ten obrazek zrobiłam sama:
Ale Starszakowi się podobało jak przyklejałam patyczki i też chciał zrobić swój obrazek - tylko z czegoś innego :) To narysowałam mu rybkę i przykleił na nią drobne kolorowe kamyczki i tą pracę właśnie zgłaszam do zabawy w KTM:
Jest to banalnie prosta do wykonania ozdoba, a jaka efektowna :) Można też przykleić piasek przywieziony z plaży albo muszelki - fajna pamiątka z wakacji nad morzem. My wprawdzie nad morzem nie byliśmy, ale lubimy morskości, więc obrazki są :)
Mam jeszcze jedną morską pracę do pokazania, bo wreszcie ją skończyłam, ale to następnym razem, bo już mi synu nie pomagał w jej wykonaniu. No nic wracam do zaprawiania słoików... A w dzień do pielenia ogródka... Taka pora - co zrobić :)
sobota, 23 lipca 2016
Morskie Opowieści cz.1
Prawie połowa wakacji za nami... I powiem Wam, że nie mogę się nieraz doczekać aż się wreszcie skończą :D Bo mam obu chłopaków w domu i ani chwili w ciągu dnia dla siebie... Jak Maluch idzie na południową drzemkę to robimy ze Starszakiem różne zadania. Z jednej strony się cieszę, bo spędzamy fajnie czas, ale nieraz mam go po dziurki w nosie - znaczy Starszaka :D Ma milion pytań i buzia mu się prawie nie zamyka, a najczęściej słyszę "Mamo- bajki" - w sensie w tv... We wtorek jedziemy do drugiej babci na wakacje, czyli do mojej Teściowej, a tam będą dzieciaki Męża Siostry, więc trochę oddychnę :) Nie zrozumcie mnie źle - kocham moich chłopaków, ale potrafią być baaaardzo męczący :)
Jednym z tematów które mieliśmy ostatnio na tapecie były właśnie morskie klimaty - zrobiliśmy akwarium - było w zestawie z tranem, którym poję chłopaków jesienią i zimą na odporność :) No i dopiero teraz udało nam się skończyć kolorowanie. Nadruk jest na jakimś śliskim kartonie i raz, że nie wszystkie kredki po nim rysują, a dwa bardzo źle się koloruje i ręka szybko się męczy. Ale wreszcie nam się udało i stoi dumnie na szafce u chłopców w pokoju - zresztą jak reszta prac - niezła wystawka nam się tam robi :D
A drugą pracą jest lampion-świecznik. Upleciony makramą z naturalnego sznurka na słoiku. Starszak początkowo był zachwycony zawiązywaniem sznurków, ale już po pierwszym okrążeniu miał dosyć :D Więc musiałam skończyć sama, ale jak na 5-latka to dużo zrobił, bo najpierw poskładał i zawiązał sznurki dookoła na górze słoja - 16 sztuk, a później wiązał według moich instrukcji. Ja zrobiłam jeszcze 2 okrążenia, no to w sumie wychodzi pół na pół :D Później przesialiśmy piasek przez sitko do środka i ułożyliśmy muszle. W trakcie pracy opowiadałam mu o rybakach i sieciach itp.
Nasze prace zgłaszamy do zabawy w Klubie Twórczych Mam:
Jednym z tematów które mieliśmy ostatnio na tapecie były właśnie morskie klimaty - zrobiliśmy akwarium - było w zestawie z tranem, którym poję chłopaków jesienią i zimą na odporność :) No i dopiero teraz udało nam się skończyć kolorowanie. Nadruk jest na jakimś śliskim kartonie i raz, że nie wszystkie kredki po nim rysują, a dwa bardzo źle się koloruje i ręka szybko się męczy. Ale wreszcie nam się udało i stoi dumnie na szafce u chłopców w pokoju - zresztą jak reszta prac - niezła wystawka nam się tam robi :D
A drugą pracą jest lampion-świecznik. Upleciony makramą z naturalnego sznurka na słoiku. Starszak początkowo był zachwycony zawiązywaniem sznurków, ale już po pierwszym okrążeniu miał dosyć :D Więc musiałam skończyć sama, ale jak na 5-latka to dużo zrobił, bo najpierw poskładał i zawiązał sznurki dookoła na górze słoja - 16 sztuk, a później wiązał według moich instrukcji. Ja zrobiłam jeszcze 2 okrążenia, no to w sumie wychodzi pół na pół :D Później przesialiśmy piasek przez sitko do środka i ułożyliśmy muszle. W trakcie pracy opowiadałam mu o rybakach i sieciach itp.
Nasze prace zgłaszamy do zabawy w Klubie Twórczych Mam:
I oto nasze dzieła:
Świecznik wykonany według kursiku z bloga DIY czyli zrób to sam:
Napisałam w tytule, że to część pierwsza, bo mam w planach jeszcze jedną morską pracę wykonaną z moim synkiem :) Ale to już jak wrócimy z wakacji u babci.
A ja obecnie znów się uczę nowej techniki - beadingu, i tu znów mam ale - pokażę efekty dopiero po powrocie, bo muszę skończyć :) To do napisania :)
piątek, 15 lipca 2016
Kolejne początki w tym roku - sutasz :)
W sumie to pierwsze kroki w tej dziedzinie postawiłam już jakiś czas temu - zrobiłam jeden kolczyk :)
A że robiłam to źle i mi nie szło za bardzo, a moje bardzo szczupłe pokłady cierpliwości wyczerpują moje chłopaki, więc mnie to szycie żyłką, która wciąż się plątała, okropnie wkurzało, więc kolejne podejście do tematu musiało sobie poczekać. I nie wiem czy było to pół roku czy rok, bo naprawdę nie pamiętam - mam tak, że odkładam coś do zrobienia "za chwilę" i czasem mi schodzi bardzo długo - najdłużej na razie czeka haft xxx dla Teściowej, który robię już ze 3-4 lata, bo to duży obraz i czeka na moją cierpliwość :D Kiedyś go skończę, ale nie wiem kiedy to kiedyś nastąpi :D
Wracając do sutaszu - mam tak że jak poznaję coś nowego, czego koniecznie muszę spróbować to się obkupię, a zaś to leży i czeka :) Więc sznurki jakieś tam chińskie miałam, a że dostałam cudne kolczyki od AggieSutasz, a brakowało mi wisiorka do kompletu, to postanowiłam sobie zrobić :)
Wyszło mi krzywo, ale jak już miałam uszyte to dopiero weszłam na neta zobaczyć jakiś tutek jak to się szyje :D Gupek nie? :) No ale już było przyklejone, a na razie mi się nie chce szyć tego od nowa, więc będzie jak jest :)
A pod wisiorkiem mój kolejny sznur szydełkowy - turecki - bransoletka do kompletu :)
No i jak to zrobiłam, obejrzałam tutorial i już wiedziałam że i kolczyk niebieski - mój pierwszy, noi wisiorek są zrobione źle... Oto ten mój pierwszy kolczyk:
Jak już sobie pooglądałam jak to się szyje te sutasze to zrobiłam drugi kolczyk i już mi poszło o wiele lepiej :)
No i oba razem dla porównania - już wspomnienie, bo ten pierwszy rozprułam i uszyłam od nowa, ale już zdjęcia żeby Wam pokazać to nie zrobiłam... A - zrobię jak już skończę szyć :)
No i co powiecie o tych moich wypocinach? Ja z tego drugiego niebieskiego jestem zadowolona :) Ale na razie znów je odłożyłam i czekają na kolejny przypływ weny i cierpliwości :D
A z tą cierpliwością to nie wiem jak będzie - nie mogę się doczekać aż te wakacje się wreszcie skończą - chłopaki dają mi popalić... Szczególnie Maluch - nie wiem czy to trzonowce mu idą czy co... Śpi jeszcze gorzej niż zwykle i marudzi bardziej niż zwykle... Chciałabym od nich chociaż z tydzień odpocząć :D Bosh -brzmię jak wyrodna matka, no ale nic nie poradzę - też mam prawo być nimi zmęczona, tym bardziej, że jestem z nimi 24h na dobę i nie mam koło siebie żadnej babci, cioci czy kogokolwiek do pomocy lub z kim mogłabym ich zostawić - raptem na 2 godz. mogą zostać od czasu do czasu z Mężusiem jak muszę coś pozałatwiać, a i tak zawsze się śpieszę, żeby szybko wrócić... Żeby już Maluch miał ze 3-4 lata i umiał się dogadać po ludzku i załatwić... Liczę, że wtedy sobie odsapnę :D I się wreszcie wyśpię...
A że robiłam to źle i mi nie szło za bardzo, a moje bardzo szczupłe pokłady cierpliwości wyczerpują moje chłopaki, więc mnie to szycie żyłką, która wciąż się plątała, okropnie wkurzało, więc kolejne podejście do tematu musiało sobie poczekać. I nie wiem czy było to pół roku czy rok, bo naprawdę nie pamiętam - mam tak, że odkładam coś do zrobienia "za chwilę" i czasem mi schodzi bardzo długo - najdłużej na razie czeka haft xxx dla Teściowej, który robię już ze 3-4 lata, bo to duży obraz i czeka na moją cierpliwość :D Kiedyś go skończę, ale nie wiem kiedy to kiedyś nastąpi :D
Wracając do sutaszu - mam tak że jak poznaję coś nowego, czego koniecznie muszę spróbować to się obkupię, a zaś to leży i czeka :) Więc sznurki jakieś tam chińskie miałam, a że dostałam cudne kolczyki od AggieSutasz, a brakowało mi wisiorka do kompletu, to postanowiłam sobie zrobić :)
Wyszło mi krzywo, ale jak już miałam uszyte to dopiero weszłam na neta zobaczyć jakiś tutek jak to się szyje :D Gupek nie? :) No ale już było przyklejone, a na razie mi się nie chce szyć tego od nowa, więc będzie jak jest :)
A pod wisiorkiem mój kolejny sznur szydełkowy - turecki - bransoletka do kompletu :)
No i jak to zrobiłam, obejrzałam tutorial i już wiedziałam że i kolczyk niebieski - mój pierwszy, noi wisiorek są zrobione źle... Oto ten mój pierwszy kolczyk:
Jak już sobie pooglądałam jak to się szyje te sutasze to zrobiłam drugi kolczyk i już mi poszło o wiele lepiej :)
No i oba razem dla porównania - już wspomnienie, bo ten pierwszy rozprułam i uszyłam od nowa, ale już zdjęcia żeby Wam pokazać to nie zrobiłam... A - zrobię jak już skończę szyć :)
No i co powiecie o tych moich wypocinach? Ja z tego drugiego niebieskiego jestem zadowolona :) Ale na razie znów je odłożyłam i czekają na kolejny przypływ weny i cierpliwości :D
A z tą cierpliwością to nie wiem jak będzie - nie mogę się doczekać aż te wakacje się wreszcie skończą - chłopaki dają mi popalić... Szczególnie Maluch - nie wiem czy to trzonowce mu idą czy co... Śpi jeszcze gorzej niż zwykle i marudzi bardziej niż zwykle... Chciałabym od nich chociaż z tydzień odpocząć :D Bosh -brzmię jak wyrodna matka, no ale nic nie poradzę - też mam prawo być nimi zmęczona, tym bardziej, że jestem z nimi 24h na dobę i nie mam koło siebie żadnej babci, cioci czy kogokolwiek do pomocy lub z kim mogłabym ich zostawić - raptem na 2 godz. mogą zostać od czasu do czasu z Mężusiem jak muszę coś pozałatwiać, a i tak zawsze się śpieszę, żeby szybko wrócić... Żeby już Maluch miał ze 3-4 lata i umiał się dogadać po ludzku i załatwić... Liczę, że wtedy sobie odsapnę :D I się wreszcie wyśpię...
poniedziałek, 11 lipca 2016
Twórcze Inspiracje 2-3/2016
Witajcie kochani po małej przerwie :) Byłam z chłopcami u moich Rodziców na wakacjach, ale już jestem w domu, więc wracam na bloga - wciąż coś powstaje i to w nowych dla mnie technikach a tu mam kolejne kilka fajnych rzeczy do dopisania na listę "do zrobienia" :) Mowa oczywiście o wspaniałych projektach zawartych w ostatnim numerze Twórczych Inspiracji :)
Jak widać po okładce i spisie treści numer obfituje w bardzo różne techniki.
Ja osobiście zachwyciłam się sówkową torbą, ale zrobię taką na poszewkę od poduszki - w gazetce jest zamieszczony wzór do niej oczywiście wraz z rozpiską potrzebnych materiałów :)
Spodobała mi się też nowa dla mnie technika węzełków - w sumie to chyba coś jak frywolitka? Jak ktoś się lepiej zna to wypowiedzcie się dziewczyny, bo dla mnie to całkowita świeżynka :)
Myślę, że w kolejnym poście się trochę rozpiszę co u mnie słychać, bo wiecie - dzieje się, że nie mam czasu na pisanie - ale zawsze znajduję go na tyle, żeby do Was zajrzeć - nawet gdy nic nie napiszę :) Pozdrawiam Was serdecznie :)
EDIT: Dziękuję Hani za link z krótkim zdjęciowym opisem jak poradzić sobie z obróconymi zdjęciami - też wstawiam tego linka, bo udało mi się obrócić, ale trzeba wkleić do posta z adresu url
link do instrukcji
Jak widać po okładce i spisie treści numer obfituje w bardzo różne techniki.
Ja osobiście zachwyciłam się sówkową torbą, ale zrobię taką na poszewkę od poduszki - w gazetce jest zamieszczony wzór do niej oczywiście wraz z rozpiską potrzebnych materiałów :)
Są też bardzo fajne wzory na bransoletki, a najlepiej, że można je zrobić w różnych technikach - albo beadind albo haft czy szydełko. Ja sobie pomyślałam, że te wzory fajne by były też na zakładki do książek :)
Jest też w numerze wzmianka o naszej Aneczce - gratulacje Aniu :) Fajnie tak zobaczyć znajomego bloga na łamach pisma :)
A tu za chiny nie mogłam obrócić normalnie tego zdjęcia - na komputerze pokazuje że jest poziomo, a tutaj mi je obraca i nie mam jak tego zmienić - kiedyś robiłam w picasa web album ale tym razem się nie udało - wiecie jak to zmienić?
Wracając jednak do tego co jest na zdjęciu -bardzo fajny patent na naszyjnik z resztek materiałów (w numerze też jest o innych formach upcyklingu - o torbach i patchworku) - muszę spróbować :) Zastanawiam się tylko czy potrzebny ten drucik - może bez niego też się będzie dobrze trzymać?
Także gazetkę mogę z czystym sumieniem polecić- jest bogata i różnorodna, a to lubię najbardziej, bo zawsze się znajdzie coś dla siebie :)Myślę, że w kolejnym poście się trochę rozpiszę co u mnie słychać, bo wiecie - dzieje się, że nie mam czasu na pisanie - ale zawsze znajduję go na tyle, żeby do Was zajrzeć - nawet gdy nic nie napiszę :) Pozdrawiam Was serdecznie :)
EDIT: Dziękuję Hani za link z krótkim zdjęciowym opisem jak poradzić sobie z obróconymi zdjęciami - też wstawiam tego linka, bo udało mi się obrócić, ale trzeba wkleić do posta z adresu url
link do instrukcji
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Haft krzyżykowy na plastikowej kanwie
Obiecałam pokazać mój debiut w tej materii, ale najpierw chciałam Wam pięknie podziękować za przesympatyczne komentarze pod poprzednim postem - te wszystkie ciepłe słowa są bardzo budujące :) Normalnie jak balsam na moje ostatnio trochę smutne serducho - dziękuję! :)
A wracając do plastiku - miałam okazję przetestować prześliczny zestaw od Kokardki -link
No te wzory są po prostu cudowne i miałam bardzo ambitne plany wyhaftować je wszystkie, ale....
Cóż... nie dałam rady... Zaczęłam haftować żółtą budkę dla ptaków i zmęczyłam ją jakoś do końca - tzn. sam domek, bo już dalej nie dałabym rady. Ta plastikowa kanwa jest okropna!
Powyginała mi się jak nie wiem - mam nadzieję że jak podkleję filcem to się to wyprostuje....
Wiem że niektóre z Was miały już do czynienia z plastikowymi kanwami - czy też Wam się tak robiło? Może coś nie tak wyszywałam? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami w tej kwestii :)
Wogóle to bardzo zmaltretowałam sobie palec wskazujący u prawej ręki - musiałam robić kilkudniowe przerwy w haftowaniu, bo miałam rany od igły. Jak wyszywałam to starałam się wkładać tak jak się haftuje na normalnej kanwie - przez dwie dziurki, ale musiałam być niesamowicie ostrożna, bo w dwóch miejscach mi pękła kanwa od naporu igły... Może trzeba to haftować po jednej dziurce, ale bym chyba oszalała - nie mam zbyt wiele cierpliwości, a i tak do cna te niewielkie pokłady wyczerpują moje chłopaki, więc jakbym się jeszcze miała się męczyć po jednej dziurce z tym haftem, to bym chyba rzuciła to wszystko w kąt...
Zestaw nitek jest bardzo bogaty - podejrzewam, że jakbym szyła tak jak jest w instrukcji po 2 niteczki i bym zrobiła wszystkie obrazki to i tak by mi zostało tych nitek sporo, bo tak było w poprzednich zestawach które miałam okazję testować z Kokardką. Poniżej widać całą zawartość zestawu tuż po wyjęciu z opakowania - jak dla mnie to jeszcze powinien zawierać filc do podklejenia tyłu. No i znów wzór jest czarno-biały, a lepiej mi się wyszywa jak są kolory naniesione na wzorze.
Obrazek wyszywałam 3 nitkami, bo lepiej kryły plastik. Różnicę widać tylko na nóżce budki, bo jeden z brązów jest tam haftowany dwoma nitkami, a już cała reszta trzema. Tak sobie myślę, że to też może być powodem, że mi się powyginał ten obrazek? Nie wiem...
Także tym razem bardzo ciężko mi ocenić zestaw - ma wiele minusów, ale te wzory są takie śliczne, że chyba je wyhaftuję na zwykłej kanwie :)
Więcej co tam mam Wam do powiedzenia to napiszę w kolejnym poście, bo tu i tak już dosyć długo mi wyszło :) Pozdrawiam Was serdecznie :)
A wracając do plastiku - miałam okazję przetestować prześliczny zestaw od Kokardki -link
No te wzory są po prostu cudowne i miałam bardzo ambitne plany wyhaftować je wszystkie, ale....
Cóż... nie dałam rady... Zaczęłam haftować żółtą budkę dla ptaków i zmęczyłam ją jakoś do końca - tzn. sam domek, bo już dalej nie dałabym rady. Ta plastikowa kanwa jest okropna!
Powyginała mi się jak nie wiem - mam nadzieję że jak podkleję filcem to się to wyprostuje....
Wiem że niektóre z Was miały już do czynienia z plastikowymi kanwami - czy też Wam się tak robiło? Może coś nie tak wyszywałam? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami w tej kwestii :)
Wogóle to bardzo zmaltretowałam sobie palec wskazujący u prawej ręki - musiałam robić kilkudniowe przerwy w haftowaniu, bo miałam rany od igły. Jak wyszywałam to starałam się wkładać tak jak się haftuje na normalnej kanwie - przez dwie dziurki, ale musiałam być niesamowicie ostrożna, bo w dwóch miejscach mi pękła kanwa od naporu igły... Może trzeba to haftować po jednej dziurce, ale bym chyba oszalała - nie mam zbyt wiele cierpliwości, a i tak do cna te niewielkie pokłady wyczerpują moje chłopaki, więc jakbym się jeszcze miała się męczyć po jednej dziurce z tym haftem, to bym chyba rzuciła to wszystko w kąt...
Zestaw nitek jest bardzo bogaty - podejrzewam, że jakbym szyła tak jak jest w instrukcji po 2 niteczki i bym zrobiła wszystkie obrazki to i tak by mi zostało tych nitek sporo, bo tak było w poprzednich zestawach które miałam okazję testować z Kokardką. Poniżej widać całą zawartość zestawu tuż po wyjęciu z opakowania - jak dla mnie to jeszcze powinien zawierać filc do podklejenia tyłu. No i znów wzór jest czarno-biały, a lepiej mi się wyszywa jak są kolory naniesione na wzorze.
Obrazek wyszywałam 3 nitkami, bo lepiej kryły plastik. Różnicę widać tylko na nóżce budki, bo jeden z brązów jest tam haftowany dwoma nitkami, a już cała reszta trzema. Tak sobie myślę, że to też może być powodem, że mi się powyginał ten obrazek? Nie wiem...
Także tym razem bardzo ciężko mi ocenić zestaw - ma wiele minusów, ale te wzory są takie śliczne, że chyba je wyhaftuję na zwykłej kanwie :)
Więcej co tam mam Wam do powiedzenia to napiszę w kolejnym poście, bo tu i tak już dosyć długo mi wyszło :) Pozdrawiam Was serdecznie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





