poniedziałek, 10 lipca 2017

Tęczowa pogoda

Dzisiaj prace mojego Starszaka (przy mojej drobnej pomocy :) na zabawę w KTM:
Bardzo pyszna kolorowa zabawa, więc z radością wzięliśmy w niej udział - tylko nie pomyślałam, żeby zrobić naszym pracom zdjęcie przed powieszeniem, więc zdjęcia są jakie są... Prace powstawały kilka dni, bo musiały powysychać i powstać wszystkie elementy. Najtrudniejsza była duża kropla deszczu przy chmurze, bo mój syn sam wycinał części do klejenia i wyszło ciut krzywo - ale jak fajnie teraz wygląda to w pokoju :)

 Latawiec to już całkowicie projekt mojego syna - no ręki do niego nawet nie przytknęłam :D
  I wszystkie 3 prace razem podczas przeciągu :D
 Teraz małe zbliżenia:

I tyle :)
No to jak o pogodzie to Wam jeszcze napiszę jak na wakacjach było. Otóż nie, nie odpoczęłam - byłam tam z dwójką dzieci... Ale było fajnie :) Byliśmy w Pucku, bo chciałam odwiedzić Gdynię - w Gdańsku już kiedyś byłam i Posejdona widziałam, chciałam jeszcze zobaczyć na żywo te spichrze czy coś, ale się nie udało. Początkowo myślałam jeszcze żeby jechać do Sopotu, ale w sumie to tam tylko molo i opera leśna... Bo nie zamierzam się tam więcej wybierać - za daleko. Jak znów pojedziemy nad morze to znacznie bliżej - gdzieś w okolice Kołobrzegu, albo może się kiedyś wybierzemy do Szczecina, bo chyba nie byłam... W każdym bądź razie Trójmiasto będę omijać i te ichnie obwodnice też - takich korków to dawno nie widziałam, a już na pewno nie na drodze szybkiego ruchu...
Ale, wracając do przyjemniejszych rzeczy, to zajechaliśmy nad morze w środę po południu, czwartek spędziliśmy na plaży - ale nie na opalaniu, bo z małymi dziećmi się nie da :) W piątek pojechaliśmy pociągiem do Gdyni do Akwarium i do Centrum Nauki i pogoda jeszcze w miarę była, chociaż rano wyjeżdżaliśmy w długich spodniach, ale wracaliśmy już w krótkich. Za to w sobotę siąpił deszcze... A my wybraliśmy się do Władysławowa do Ocean Parku. Trochę pochodziliśmy, dopóki nie wygonił nas deszcz, a później największą frajdę chłopcy mieli w ogromnych klockach lego i przyznam, że my z Mężusiem też się z nimi w budowę domu zaangażowaliśmy :D
A w niedzielę wracaliśmy- Mężuś do domu, a ja z chłopakami zostałam po drodze u Mamy, bo miałam komisję lekarską w Poznaniu i wracałam dwa dni później pociągiem. Więc nie mogę uznać wakacji i Mamy za zaliczone i wybieramy się znów koło połowy sierpnia.
Co było dalej to znów napiszę kolejnym razem, bo się rozpisałam - a trochę się znów działo :) Także pa i do napisania :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Na zakończenie nauki w przedszkolu

Zrobiłam dla pań z przedszkola mojego Starszaka karteczki z podziękowaniami i jeden haft, a dla reszty pań - z kuchni i dla pomocy, zrobiłam kwiatki z materiału:
 Zdjęcia są kiepskie, bo zrobiłam je wieczorem na szybko - dzień przed wręczeniem - i tak dobrze że wogóle są, bo wtedy miałam młyn nie z tej ziemi: Starszak miał wyjazd na basen, Maluch jednodniową grypę żołądkową, pakowałam nas na wakacje i jeszcze się przytrafiły roboty drogowe w sołectwie. Dobrze że już mam spokój...
No ale miałam Wam napisać jak mi minęły ostatnie tygodnie. Mój indiański dzień dziecka udał się superowo - było cieplutko, dzieci chętnie brały udział w zabawach i dla każdego dziecka były upominki i lody, więc wszystko poszło po mojej myśli :) Dzieciaki wybawiły się na dmuchańcach i przy różnych konkurencjach, no i jak zwykle mogłam liczyć na wsparcie "moich ludzi".
Tydzień później mieliśmy turniej sołectw i z moimi chłopakami chcieliśmy wygrać - zresztą byliśmy faworytami i wszyscy z którymi rozmawiałam liczyli, że to właśnie my zajmiemy pierwsze miejsce, ale niestety zabrakło nam 3 pkt.... Ekipę miałam fantastyczną - praktycznie taką samą jak w zeszłym roku - tylko jeden chłopak się zmienił, bo akurat grał koncert z orkiestrą. Z takimi czterema rosłymi, silnymi przystojniakami to naprawdę mieliśmy największe szanse, ale cóż - może za rok nam się uda - w końcu do trzech razy sztuka :) Tylko chyba będę musiała casting zrobić, bo coraz więcej chętnych mam do drużyny :D
No, a o wakacjach napiszę Wam kolejnym razem, bo mi zaraz tasiemiec wyjdzie :) Do napisania :)

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Moja Siostra jest dorosła...

Tak właściwie to już dawno skończyła 18 lat, zdążyła też już wyjść za mąż, no a teraz kończy studia... Z tej właśnie okazji zrobiłam dla niej karteczkę - znów w hafcie matematycznym, bo raz że mi się podoba, a dwa jest szybki do zrobienia i przy tym efektowny :)
Wzór wydziurkowałam sama na podstawie znalezionego gdzieś w necie zdjęcia. Bardzo mi się spodobał ten biret i najpierw myślałam żeby go wyszyć dla pań z przedszkola, bo mój Starszak w tym roku opuszcza mury przedszkola i idzie do szkoły. Ale zmieniły mi się plany i robię sowy dla pań, a dla Siostry też podpasował ten wzór jak znalazł :)



 Uwielbiam zapach bzów... Te nie są z mojego ogrodu, ale pachniały cudnie przy każdym wejściu do pokoju... ahhhh.... Mój największy bez na ogrodzie miał w tym roku 7 kwiatów :)
Jestem już po bardzo gorącym okresie związanym z organizacją Dnia Dziecka i zawodami sołeckimi, ale nie mam czasu Wam tu wszystkiego opisać, bo muszę się pakować - jutro jedziemy na (chyba zasłużony) odpoczynek nad morze, więc odezwę się jak wrócę :) Pozdrawiam serdecznie i do napisania :)

wtorek, 23 maja 2017

W moim magicznym ogrodzie...

Zacznę od rozdawajkowego wpisu, bo nie wiem co zrobić - w końcu wybrałam inne imię indiańskie -tak jak przepowiedziała Ola :D Jestem Wódz Magiczne Piórko :) A w sumie, co mi tam - były 3 propozycje (chociaż Zosiu to co podałaś to indyjskie imiona, a nie indiańskie), więc postanowiłam, że wszystkim trzem dziewczynom coś wyślę :) Za Wasze dobre chęci :) Z tym że dopiero w czerwcu, chyba że uda mi się wyrobić z tym moim dniem dziecka szybciej... A dla Ciebie Eluniu dołożyłabym do paczki urodzinowej jeśli się zgodzisz? Chwilotrwaj - poproszę o adres na maila, bo do Zosi i Eli mam adresy :)

A teraz zapraszam na małą wycieczkę do mojego ogrodu - z roku na rok jest piękniej :)




Szafirki już przekwitły, ale za to teraz kwitną na biało te szare kępy kwiatów z przodu - nie wiem jak się nazywają...
Taki mam cudny widok z okna wiosną:
Teraz już tulipany i narcyzy też poprzekwitały, ale wychodzą nieśmiało kosaćce i iryski.

  Z kolei pod tymi kwiatami kryła się cudna niespodzianka:
Gniazdko z pisklakami! Jak pracowałam w ogródku to słyszałam popiskiwanie, ale nie mogłam zlokalizować źródła - no w sumie nic dziwnego bo dobrze się ukryły :) Ale przyuważyłam sikorki z jedzeniem dla pisklaków w dzióbkach i odkryłam skąd pochodziły skrzekoty :)


Niestety moje maluchy szybko urosły i już wyfrunęły z gniazda... Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócą - to było miłe słuchać ich pisklenia podczas pracy w ogrodzie i chować się za rogiem domu, gdy rodzice przynosili im robaki :D Pod wiatą mamy chyba też jakieś gniazdo, ale nie zlokalizowałam i nie wiem co to za ptaki. Muszę poszukać na necie jakąś dźwiękową encyklopedię i sobie poszukać - jak znajdę czas :)

I jak Wam się u mnie podoba?

niedziela, 21 maja 2017

Pierwsza Komunia Święta

Witajcie po małej przerwie :)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać karteczki jakie zrobiłam dla dzieci znajomych, które szły w tym roku do komunii. Już kolejny raz robiłam ten sam wzór, bo mi się bardzo podoba, mimo że wyszło trochę inaczej - poprzednią pracę można zobaczyć tutaj.


 Pamiątki te chciałam zgłosić do zabawy w Szufladzie:

Co do poprzedniego wpisu to napiszę w kolejnym poście, może jutro, bo nie chcę tutaj się rozwodzić :) A mam Wam parę fajnych rzeczy do pokazania i opowiedzenia :) Także do poczytania :)

wtorek, 9 maja 2017

Idą Indianie, więc mam rozdanie :D

Moi Drodzy - mam szybkie rozdanie, bo potrzebuję Waszej pomocy :)
Chętnych na małą nagrodę proszę o wymyślenie dla mnie indiańskiego imienia dwuczłonowego np. Rączy Koń, Szybka Strzała itp. Będę wodzem indiańskim na naszym sołeckim dniu dziecka i muszę mieć jakieś indiańskie imię. Ale nie chcę pierwszych lepszych zbitków słów - imię musi być ładne, zabawne i pasować do mnie :D Dlatego oprócz indiańskiego imienia proszę o krótkie wyjaśnienie, dlaczego akurat takie imię mi nadajecie :)
Spośród podanych propozycji wybiorę sobie jedno i do tej osoby poleci nagroda.
A nagroda będzie różnorodna - między innymi będzie zawierać gazetkę i wzory do haftu widoczne na zdjęciu banerkowym, dorzucę również przydasie i małą niespodziankę.
Zabawa będzie trwać krótko, bo muszę mieć imię na 17 maja i do tego właśnie dnia macie czas na zgłaszanie swoich propozycji. Możecie udostępnić na swoich blogach informację o zabawie, ale nie jest to konieczne. To jak - pomożecie? :)

środa, 19 kwietnia 2017

Gdzieżeś ty bywał czarny baranie...

Pisałam niedawno o moich niepokazywanych robótkach i takie też są moje drobne świąteczne podarunki dla mojej Mamy, Babci i Cioci, czyli barankowe podkładki-łapki kuchenne.
Zawieszki to drewniane kółka od karniszy obrobione włóczką na kształt owczej głowy, a brzuchy to różne wariacje i zabawa z białymi włóczkowymi resztkami.

Zrobiłam też kolorowe podkładki z kwadratów babuni dla mojego Dziadka, ale nie zrobiłam im zdjęć, bo mi się nie chciało :D

Z tego miejsca chciałam jeszcze bardzo serdecznie podziękować za wszystkie piękne kartki wielkanocne, które od Was otrzymałam - są urocze. Dziękuję :)

piątek, 7 kwietnia 2017

Kolorowych świąt :)

Jako że już jutro jadę do moich rodziców na święta wielkanocne, więc już dzisiaj życzę Wam smacznych jajek, bogatego zająca i mokrego dyngusa :)
A przy okazji pokazuję moje gumkowce - trochę się pobawiłam setem z loom bands i powstały małe bukieciki - u mnie służą do ozdoby długopisów, ale możnaby je połączyć w bransoletki:






 


 I jak Wam się podobają? Mnie najbardziej przypadły do gustu pączki kwiatowe - dlatego zrobiłam w 3 wersjach kolorystycznych i te niebieskie dzwoneczki, ale mi się gumki w tym kolorze skończyły, bo byłoby ich więcej :) A słoik robił mój Starszak na Dzień Babci i Dziadka, ale nie mieliśmy kiedy zawieźć, więc dostaną teraz :)
Zgłaszam moje kolorowe kwiatki do zabawy w Szufladzie:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...