Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Dżem cytrynowy bez cytryny :)

Robiłam niedawno przetwory, bo po przymrozkach musiałam zebrać całą cukinię, pomidory i dynie ozdobne. Wprawdzie większość pomidorów była do niczego, ale część doszła jeszcze na parapecie. Za to dyniami obdarowałam już Teściową, Mamę, Babcię i Ciocię i dla mnie też jeszcze zostało :D To samo z cukinią. Bigos z cukinii nam już się przejadł, trochę zaprawiłam do słoików jak ogórki po warszawsku, no ale reszta w nieskończoność przecież leżeć nie może... No i natrafiłam w gazecie na przepis na dżem cytrynowy z cukinii :D Więc postanowiłam spróbować, bo jadłam już i robiłam dżem pomarańczowy z dyni, więc czemu by nie spróbować z cukinii :)
Jest smaczny - więc jak macie za dużo cukinii to polecam. Oto przepis, gdyby ktoś chciał spróbować:

2,5 - 3 kg obranej i wypestkowanej cukinii
0,5 szkl. wody
0,5 szkl. cukru
1-2 galaretki cytrynowe
2 cytryny lub 1 łyżeczka kwasku cytrynowego

Cukinię pokroić, wrzucić do garnka i dolać wodę. Po ok. 40 min. gotowania cukinia powinna zmięknąć i wtedy należy ją zmiksować na gładko blenderem. Dodać cukier i galaretkę, zetrzeć skórkę z jednej cytryny, a z dwóch wycisnąć sok i wymieszać (ja dałam kwasek, bo nie miałam cytryny akurat w domu). Gotować jeszcze ok. godziny, jeśli nie będzie miało pożądanej konsystencji to można dodać drugą galaretkę i zagotować. Przełożyć do słoiczków i pasteryzować po ostudzeniu 15 min.

 Wszystkich słoiczków oczywiście nie stroiłam - tylko ten który dostała Teściowa do spróbowania :)
 A stroik zrobiony na szybko - wianek miałam już gotowy, powtykałam w niego kilka owoców miechunki rozdętej - kupionej w biedronce i wyhodowanej w ogródku :) No i moje dynie ozdobne i gotowe :)
Jutro ma właśnie do nas Teściowa przyjechać, bo we wtorek mam urodziny i jak Mężuś mnie pytał co bym chciała dostać, to mu powiedziałam, że chciałabym wyjść gdzieś tylko z nim, bez dzieci, albo się wreszcie wyspać :D No i załatwił, że Teściowa przyjedzie z Teściem i z dziećmi zostaną, a my sobie pojedziemy do kina i na kolację do restauracji :) A może i drugą część życzenia też mi spełni, bo za tydzień Teściu ma imieniny, to może weźmie chłopaków i pojedzie na weekend do nich, a ja zostanę w domu i się nareszcie wyśpię :D Ale to jeszcze nie jest do końca pewne... :)

środa, 10 czerwca 2015

Mmmm mech :)

Pokusiłam się o zrobienie ciasta ze szpinakiem - przepis (a właściwie odnośnik) znalazłam u Greenfrog - link, która piecze takie pyszności, że się normalnie ślinię do monitora :D
A że miałam niedawno okazję i ludzi na których mogłam eksperymentować to spróbowałam i powiem Wam, że jest pyszne :) Wprawdzie nie korzystałam dokładnie z tego przepisu, który podaje Sandra - znalazłam przepis w googlach gdzieś tam, który mi się najbardziej graficznie podobał :D Ale tak jak kilka tych przepisów przejrzałam to wszystkie są podobne. A w końcu i tak zrobiłam po swojemu :D Zamiast śmietany i granatu dałam krem na maśle i wiśnie (bo mi zostało od babeczek). To wszystko było na chrzest mojego Malucha i na szczęście wszystko się udało i smakowało :)
Teraz proszę się poślinić do swoich monitorów na moje pyszności - babeczki:
Rozpływały się w ustach po prostu :)
A tu główny punkt programu - ciasto mech ze szpinakiem - powiem Wam, że naprawdę tego szpinaku nie czuć - w sumie jest to praktycznie jak biszkopt z kolorkami dzięki szpinakowi :)


No i kwiaty na stole:


Patera z owocami:
A tu widok samego stołu:
Imprezka była bardzo udana - Maluch był bardzo grzeczny i ciekawie się rozglądał prawie całą mszę co się dzieje :) Nawet jego Pradziadek przyjechał z czego jestem baaaardzo szczęśliwa, bo zobaczył chociaż jak mieszka jego ukochana wnuczka :)
No a w następnym poście pokażę Wam jakie mu na chrzest zrobiłam butki :)

A tak apropos żarełka to zaczynam się poważnie odchudzać - piszę Wam o tym, żeby się zmotywować :) Wstydzę się, ale Wam napiszę: ważę w tej chwili - 10.06.2015 r. - 89 kg, obwód w pasie 110 cm, obwód bioder 120 cm. Wiem że brzuch jeszcze mi trochę zejdzie, bo jestem niecałe 5 miesięcy po porodzie, ale muszę się wziąść za siebie, bo nigdy nie wrócę do swojej wagi. Chciałabym schudnąć do 70-75 kg, ale i z 80 kg będę się cieszyć. Zrobiłam dzisiaj dwa razy po dwa okrążenia domu, czyli w sumie jakieś góra 0,5 km i zaczęłam ćwiczyć Tabatę, bo nie mam czasu na więcej - ale się zmachałam - ciekawe czy jutro będę w stanie wstać z łóżka :) No i zapisuję sobie w zeszycie wszystko co wkładam do buzi (tylko bez brzydkich skojarzeń, które nota bene sama mam :D Myślę też żeby się wybrać do dietetyka, ale nie wiem czy mnie na to stać... Jak przez miesiąc nie schudnę ani kilograma to chyba pójdę i do dietetyka i w dodatku zapiszę się na siłownię, bo widziałam, że jest w miejscowości obok nas siłownia z trenerem i nawet nie tak drogo. A jak macie jakieś rady to przyjmę chętnie z pocałowaniem ręki :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...