poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wymianka morska

Wzięłam w niej udział, bo morskości ci u mnie dostatek ze względu na to, że mam morską łazienkę i wciąż coś w tym morskim klimacie tworzę :) A pomysłów mam tyle, że bym mogła z 5 takich łazienek urządzić :D
Moją parą była Magda - link. Oto co do niej wysłałam:
Skrzynię skarbów :)


  Morską poszewkę:
 Obrazek o tematyce morskiej:
 Małe co-nieco :)
 Kotwicę materiałową:
 No i list w butelce :D




A ja dostałam takie piękności - dziękuję jeszcze raz :) Zdjęcia pożyczyłam od Magdy, bo nie mam kiedy zrobić swoich, a już i tak paczka rozparcelowana i część skonsumowana :D
Mulinki, koraliki, wstążeczki:
Śliczna haftowana karteczka i bransoletka:
Obrazek haftowany:
Ależ mi schodzi z tym publikowaniem postów... Normalnie masakra. Ani nie wzięłam w maju udziału w zabawie u Danusi, ani nie mam czasu zrobić zdjęć - jednak dwójka dzieci wymaga dwa razy więcej czasu i uwagi :D No a na długi weekend myślałam że coś ponadrabiam zaległości blogowe - a tu się ich narobiło jeszcze więcej, bo przyjechali moi Rodzice, a w sobotę jeszcze Ciocia i Wujek mojego Mężusia z córkami i z moją Teściową - więc działo się że ho ho :) Latam też po lekarzach, bo po ciąży mój organizm się sypie - u dentysty już byłam dwa razy a jeszcze 6 zębów zostało do zrobienia... Teraz zapisuję się na rehabilitację, bo mi kręgosłup wysiada. A czas leci tak szybko, że mi się w głowie nie mieści - ledwo oczy otwieram rano, a już się zaraz kładę spać. Dobra nie będę więcej marudzić, bo nie mam czasu :D

niedziela, 24 maja 2015

Dla Mamy i Taty :)

Zrobiłam dwie karteczki dla moich Rodziców i dla Teściów - łączone na Dzień Matki i Ojca. Oto one:





A u nas w sumie nic nowego - kiedy mogę to działam na ogródku, bo tych chwaściorów to chyba do końca świata nie zdołam wyplenić.... Maluch przechodzi na butlę i wprowadzam mu obiadki - już marchewka i kalafiorek zjedzone - teraz będzie brokuł i zaś już łączone warzywka :) Na szczęście sytuacja z kupką się ustabilizowała i robi raz dziennie :) Ale żeby nie było za różowo :D <= śmieję się bo kartki takie różowiste :D to znów ma katar - chyba będzie alergikiem, bo ledwo co się wykurował 4 dni temu i znów to samo... Albo Starszak z przedszkola przynosi, bo też posmarkuje i pokasłuje - staram się żeby się do Malucha nie zbliżał za bardzo i nie całował, ale to w powietrzu zawsze coś tam krąży jednak. No nic, będziemy się kurować dalej, aby tylko pogoda tak dopisywała jak dzisiaj :) No to pa :)

środa, 20 maja 2015

Wygrane Candy i piękne prezenty

No to muszę wreszcie nadrobić zaległości, bo czas leci a ja jeszcze się nie pochwaliłam :D
Się jakoś tak udało, że wgrałam Candy u Eweliny - link
No i chociaż to już jakiś czas temu było, to i tak się chciałam pochwalić, bo ostatnio mnie mało na blogu :) Prezenty od Eweliny - dziękuję jeszcze raz :)
Dostałam też cudną karteczkę od Joasi - link. Ta cudowna istota postanowiła obdarować mnie wykonaną przez siebie karteczką bezinteresownie tylko dlatego, że napisałam pod postem z tą karteczką, że chciałabym mieć taką u siebie! Dziękuję jeszcze raz z całego serca Asiu - karteczka stoi u mnie na widoku i cieszy oczy każdego dnia :)
Ale ja absolutnie nie zgodziłam się, żeby było całkiem bezinteresownie i w zamian za karteczkę wysłałam również dla Asi kartkę, a że to było przed świętami, więc kartka świąteczna, no i dorzuciłam drobiazgi w postaci kolczyków, bo uznałam, że karteczka którą dostałam przewyższa o niebo moje zdolności kartkowania :)

 No i dostałam też od Oli śliczną nagrodę za zgadywankę foto - link do Oli.
Koszyczek-pojemniczek z papierowej wikliny, a w środku śliczniutkie frywolitkowe cudeńka - dziękuję Olu :)

Jeszcze muszę się pochwalić wymianką morską, a narobiłam też różności, ale nie mam kiedy zrobić zdjęć. Maluch już je ładnie z butelki, ale cwaniak jak mu daję w temperaturze pokojowej to nie ruszy - musi mieć ciepłe :D Teraz mnie czeka wprowadzanie pokarmów stałych - już się spodziewam masakry po tym co z nim przeszłam z butlą :D Ale nie będę zapeszać - może będzie dobrze :)
A czasu mam teraz jeszcze mniej, bo Mężuś robi nadgodziny, więc wieczorem jak już coś bym mogła podziubać rękodzielniczo to zwykle padam z nóg... W ciągu dnia to muszę zawieźć Starszak do przedszkola, zrobić jakieś zakupy, wrócić do domu i wszystko rozpakować - łącznie z Maluchem :D No i poza tym to robię kilka(naście) rzeczy jednocześnie - opiekuję się, karmię, przewijam i bawię Malucha, piorę, sprzątam i gotuję, jak jest ładnie to wyskakuję chociaż na godzinkę-dwie do ogrodu, bo mi chwastami zarasta :) Później jadę po Starszaka i muszę też wyżywić go i zabawić - chociaż on bardzo ładnie bawi się też sam, ale potrzebuje też przytulasków i zabaw ze mną :) Ledwo mam kiedy zjeść i wypić kawę. Później muszę sobie przygotować wszystko do kąpania Malucha, a jak Mężuś wraca to i jego trzeba nakarmić - dobrze że chociaż on sam się umie sobą zająć i się wykąpać :D No i tak się robi wieczór... Coś tam jednak pomalutku działam, bo nie wyobrażam sobie siedzieć bezczynnie przed telewizorem i nic nie robić :) Nawet jak coś oglądam to zwykle biorę jakąś robótkę w ręce i dłubię. No i niech mi ktoś powie, że jak siedzę w domu to nic nie robię... albo że jestem leniem.... No w sumie z natury to jestem leniem i to śmierdzącym :D ale nie mam teraz czasu leniuchować. To kończę marudzenie i do napisania kochani :)

poniedziałek, 18 maja 2015

I jeszcze raz ogród :)

Posadziłam pelargonie w starej drewnianej skrzynce narzędziowej znalezionej w starej stodole podczas porządków na naszej działce:
 Rosną sobie jakieś rojniki czy coś - na razie w doniczce, a docelowo będą na skalniaku, który ma powstać na piwniczce - jak już ją zrobimy tak jak ma być porządnie :)
 Zawilce raz jeszcze :)
 Poobcinana brzoskwinia - bo jedna gałąź się obwieszała na ogrodzeniu - wszystkie drzewka na działce są zapuszczone i na razie rosną, bo rosną, ale owoców z nich zbytnio nie ma, bo trzebaby je uporządkować - tylko jest tyle innych pilniejszych rzeczy do zrobienia, że chyba nowo posadzone drzewka zaczną owocować zanim zrobimy porządek ze starymi :D
 A to nie wiem co - przywiozłam od Cioci - jak ktoś wie to proszę o podpowiedź :)

 Jakieś krzaczki od Mamy - zobaczymy czy się przyjmą. Posadzone w dwa szpalery po jednej ze stodół - jak widać na drugim foto mamy jeszcze sporo pieńków do usunięcia - mam nadzieję, że w tym roku mi to Mężuś zrobi, bo nie mogę gospodarować ogrodem tak jakbym chciała tylko muszę omijać pieńki :)

 I tawuły od Cioci:
 A tam w łące posadzone młode drzewka owocowe - chyba grusza, śliwa i jabłonka? Nie wiem bo to Teściu z Mężusiem się uparli że już teraz posadzą - ja chciałam na jesień... Więc się w te drzewka wogóle nie wtrącam, bo byłam zła - Teściu mi się okropnie rządzi na mojej działce.... wrrrr...
 A tu leszczyny i maliny pod płotem - też za sprawą Teścia....
 Mój bez posadzony rok temu już zakwitł :D


 Z kolei na brzozie mamy jakieś jajeczka -  w tamtym roku wykluły się jakieś gąsienice z tego - nie wiem co to i jak to zlikwidować - macie jakieś rady?
 No i moje biedne konwalie - Brachu je przysypał jak wyrzucał ziemię z pokoju Starszaka, żeby wykopać pod wylewkę i podłogę, odgarnęłam je z ziemi, ale myślałam że nie odbiją, bo wyglądały naprawdę marnie - na szczęście są :) I nawet puściły nowe listki :)



No i to ogrodniczo na razie tyle :) Mam nadzieję pokazać Wam moje zaległe wymianki, upominki i nowe prace, bo trochę tego powstało - wszystko w tzw. międzyczasie :) Teraz z jednej strony mam trochę więcej czasu, bo pomału przechodzimy na butelkę, ale z drugiej strony mam go mniej, bo bąbel rośnie i już nie śpi tyle co wcześniej... Ah z tym czasem - raz byśmy chcieli żeby leciał szybciej, a czasem chciałoby się go zatrzymać albo wręcz cofnąć...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...