Nie było mnie długo, bo najpierw byłam na wakacjach u moich Rodziców przez tydzień.
A jak wróciłam to wylądowałam w szpitalu z zagrożoną ciążą i spędziłam tam ponad tydzień.
Teraz jestem już w domu, ale muszę się bardzo oszczędzać, więc wrócę dopiero za jakiś czas - może za jakiś miesiąc - jak już mój stan się ustabilizuje, bo nie chcę znów wylądować w szpitalu...
Także do usłyszenia :)
środa, 6 sierpnia 2014
poniedziałek, 7 lipca 2014
Ręcznikowe love :)
Na ostatnie dwie uroczyste okazje robiłam prezenty ręcznikowe, bo sama dobrze wiem, że ręczników nigdy za wiele - szczególnie jak mają przyjechać goście - a u nas się nie opłaca przyjechać tylko na "kawkę", bo wszyscy mieszkają daleko, więc wiadomo, że jak przyjadą to zostaną chociaż na jedna noc :)
I tak na 30. urodziny Mężusia Siostry zrobiłam ręcznikową babeczkę:
Jest i "posypka" - czekolada...
...mydełko w kształcie kawałka tortu :)
...kolczyki, które jubilatce bardzo przypadły do gustu :)
...świeczka w kształcie tulipanka...
...i serduszko do utknięcia np. w doniczce z kwiatkami :)
A na 30-lecie ślubu mojego Chrzestnego zrobiłam parę łabędzi z ręczników:
I tak na 30. urodziny Mężusia Siostry zrobiłam ręcznikową babeczkę:
Jest i "posypka" - czekolada...
...mydełko w kształcie kawałka tortu :)
...kolczyki, które jubilatce bardzo przypadły do gustu :)
...świeczka w kształcie tulipanka...
...i serduszko do utknięcia np. w doniczce z kwiatkami :)
A na 30-lecie ślubu mojego Chrzestnego zrobiłam parę łabędzi z ręczników:
Widziałam takie łabędzie na wystawie sklepowej i weszłam z zamiarem cyknięcia im zdjęcia, ale ekspedientka tak wokół mnie krążyła, że w końcu nie zrobiłam, ale się naoglądałam i wymyśliłam sobie jak to zrobić. Cały trik polega na stelażu-drucie odpowiednio wygiętym (u mnie to była resztka kabla po remoncie została - okleiłam go koronką i już :)
I jak Wam się podobają takie prezenty? :)
Teraz znów jakiś czas się nie będę odzywać, ale nie dlatego, że mi się nie chce (bo tak nawiasem to wraca mi chęć do działania - kończy się pierwszy trymestr i od razu lepiej :), ale będę miała gości :D Jutro po południu przyjedzie na tydzień moja najkochańsza i jedyna Siostrzyczka, a na weekend spodziewam się Cioci, Wujka, Kuzyna i Mamy - mam nadzieję, że mnie nie zawiodą i się nie rozmyślą ;) No więc nie będę miała czasu na pisanie, ale na Wasze blogi napewno znajdę pół godzinki żeby zajrzeć :) Pa :)
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Jak zrobić rementy kuchenne?
Wiem że
na ten temat było już dawno temu na Planecie Parczun (polecam zajrzeć, bo akcesoria są prześliczne - następny komplet zrobię sobie podobny :) ale chciałam napisać o moich
przyrządach kuchennych :) Część z nich to pewnie skutek oglądania MyFroggyStuff, a
część to spontaniczna moja wytwórczość :) z tym, że nie wiem już co jest z
mojej głowy, a co z neta :D
No, ale
do rzeczy:
Tarki
do jarzyn –
wszystkie powstały z takich tacek aluminiowych do grillowanego jedzenia, bo są
nieco twardsze niż folia aluminiowa :) Do tych pojedynczych wycinałam po prostu
prostokąt odrobinę szerszy niż miała być docelowo tarka, wycinałam z miękkiego
drucika kawałek i zaokrąglałam tam gdzie miała być góra i dół i owijałam wokół
boków te odrobinki, które zostawiłam do tego celu :)
Ponieważ
nie bardzo mi chyba wyszło wyjaśnienie słowne, więc narysowałam schemat w
Paintcie :)
Czerwoną
strzałką zaznaczyłam odcinek wokół którego owijałam te wystające, zaznaczone na
szaro kawałki :) A ta biała przerwa na lewej stronie obrazuje jak sobie
poradzić z zamknięciem obiegu – czyli po prostu oba końce schować w zawijańca
:)
Rozumiecie
coś z tego? xD
Tarka
czworoboczna to wycięty z wymienionej wyżej tacki dłuższy pasek –no taki coby
starczyło na 4 boki i kawałeczek na sklejenie :D Później robimy dziurki i inne
powierzchnie trące xD I sklejamy – Magickiem albo na gorąco. I gotowe.
Rolka
folii – to
zawinięta na kawałku słomki do napojów zwykła folia alu
Otwieracz
do wina – został
zrobiony z moich ulubionych rurek/peszli do kabelków i kawałka drucika –
wygiętego odpowiednio i przyklejonego na gorąco w dziurce zrobionej igłą.
Szczypce
drewniane – to
resztki z łopatki – wycięłam ją z patyczka do lodów i zostały mi dwa
kawałki to je skleiłam na gorąco i powstały szczypce :)
Wałek
do ciasta – to
jakiś grubszy patyczek do szaszłyków czy czegoś tam – nawet sama już nie wiem :)
Pierwotnie jako rączki po bokach były przyklejone moje ulubione peszle, ale
odleciały xD Więc wbiłam delikatnie króciutkie szpilki i obcięłam łebki, a zaś
pomalowałam lakierem do paznokci na czarno. ALE, widziałam u Froggy, więc
poddaję i tutaj ten pomysł, że można zrobić wałek z papieru – po prostu od wykałaczki odciąć ostre końce i nawinąć
pasek papieru, skleić na końcu i już :D
Kulka
do ciasta – to
przyklejony na kawałku wykałaczki drewniany koralik
Tłuczek
do mięsa –
również na kawałku wykałaczki przyklejony kawałek kołka drewnianego (do nabycia
w sklepach z narzędziami i innymi przydasiami do majsterkowania lub do
podebrania tacie, dziadkowi, mężowi, bratu, koledze* z warsztatu)
*niepotrzebne
skreślić xD
Trzepaczka
do jajek – xD
ale mam banię dzisiaj xD
Zrobiłam ją z kilku kawałków drucika połączonych przez
owinięcie kolejnym kawałkiem drucika, a że to nie wyglądało estetycznie, więc
schowałam to w peszlu :) Można też zrobić trzonek drewniany i przykleić do
niego te końcówki. Albo zrobić inny rodzaj trzepaczki – taki w spiralkę:
Jeszcze
takiej nie robiłam, ale zamierzam to zrobić w ten sposób, że wygnę drucik tak
jak ma być, a na końcu zawinę ściślej i przykleję do wykałaczki. Myślę, czy nie
możnaby też tego zrobić ze sprężynki od długopisu, tyle że wtedy zamiast
wyginania trzebaby kawałek rozgiąć do pożądanego kształtu...
Nóż
kuchenny –
zrobiłam tak jak już pewnie większość widziała gdzieś necie, bo to chyba najłatwiejszy i
najpopularniejszy sposób – z tacki od grillowania, albo z kawałka wieczka od
jakiejś konserwy wycinamy kształt noża:
I
chowamy rączkę w czym nam się podoba – w kawałku drewienka, albo tak jak ja w
modelinie – ja jeszcze wsadziłam na końcu mały biały koralik, bo miałam taką
wizję noża :)
Szczotka
do butelek –
zrobiłam ją z końcówki od czegoś do zębów (z reszty zrobiłam suszarkę) – to
jest taka jakaś nasadka pewnie do jakiegoś urządzenia do czyszczenia zębów :D (kupiłam to w Rossmanie) I
wsadziłam w kawałek patyczka po lizaku, bo zauważyłam, że mają tę właściwość,
że jak się je ukręca to zostaje mikro dziurka – taka akuratna na końcówkę
drucika :)
No i to
tyle. For nał :D
A mój Synuś okazało się, że miał zapalenie ucha środkowego - z czwartku na piątek tak okropnie płakał w nocy i skarżył się, że boli go szyja i uszy, więc pojechaliśmy na pogotowie - ja już miałam najczarniejsze wizje, ale na szczęście już jest dobrze :)
Mnie nadal nic się nie chce, a te widoczne powyżej moje wytwory już od baaaardzo dawna czekały na publikację. Mam bardzo duży zapas zdjęć na kompie, które czekają tylko na wrzucenie do sieci i na bloga, ale też mi się nie chce... Za to kończę wreszcie wyszywać obrazek dla Cioci i Wujka :)
W czwartek ma przyjechać ekipa od eternitu i rozebrać dach na starej stodole, a w domu pomału wynosimy klamoty z dwóch pokoi które zostały jeszcze do wyremontowania. W międzyczasie oczywiście woła mnie ogródek, bo chwasty nie chcą przestać rosnąć... A Mężuś sprząta pod wiatą, żebyśmy mogli wylać tam beton i zamówić za miesiąc albo dwa węgiel na zimę. Także niby nic, niby cisza, ale wciąż coś :) Więc czekajcie cierpliwie na kolejne posty może wreszcie mi się zachce :)
A mój Synuś okazało się, że miał zapalenie ucha środkowego - z czwartku na piątek tak okropnie płakał w nocy i skarżył się, że boli go szyja i uszy, więc pojechaliśmy na pogotowie - ja już miałam najczarniejsze wizje, ale na szczęście już jest dobrze :)
Mnie nadal nic się nie chce, a te widoczne powyżej moje wytwory już od baaaardzo dawna czekały na publikację. Mam bardzo duży zapas zdjęć na kompie, które czekają tylko na wrzucenie do sieci i na bloga, ale też mi się nie chce... Za to kończę wreszcie wyszywać obrazek dla Cioci i Wujka :)
W czwartek ma przyjechać ekipa od eternitu i rozebrać dach na starej stodole, a w domu pomału wynosimy klamoty z dwóch pokoi które zostały jeszcze do wyremontowania. W międzyczasie oczywiście woła mnie ogródek, bo chwasty nie chcą przestać rosnąć... A Mężuś sprząta pod wiatą, żebyśmy mogli wylać tam beton i zamówić za miesiąc albo dwa węgiel na zimę. Także niby nic, niby cisza, ale wciąż coś :) Więc czekajcie cierpliwie na kolejne posty może wreszcie mi się zachce :)
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Wyniki Candy
Nadejszła wiekopomna chwila i czas ogłosić wyniki :)
Zgłosiło się tylko kilka uczestniczek i jest mi trochę przykro, ale może następnym razem będzie więcej chętnych ;)
Jeszcze tylko takie małe ogłoszenie dla szczęśliwców - proszę swoje adresy wysłać na mojego maila i podpisać się nickiem, żebym wiedziała kto jest kto :) ale wyślę nagrody dopiero w przyszłym tygodniu, bo mi się Synuś rozchorował.
I tak...
Zestaw lalkowy jako jedyna chętna wygrywa bjork82 :)
Do zestawu rękodzielniczego zgłosiło się 5 osób, a zwycięzcą jest.... Izabela P :)
No i obiecana nagroda dla jednego z komentatorów - niespodziankę otrzyma.... olla123 :)
Gratuluję dziewczyny - mam nadzieję, że będziecie zadowolone z upominków :)
No i to by by było na tyle, bo nadal mi się nic nie chce, a tu trzeba się zabrać za remont drugiej części domu, bo czas ucieka i jak się Dzieciątko pojawi to bym już chciała mieć tu wreszcie porządek :) Ale jak mnie najdzie wena to będę pisać więc zaglądajcie od czasu do czasu ;)
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Różne różności rękodzielnicze :)
Przy okazji tych wszystkich wymianek, w których brałam udział robiłam też "nadprogramowe" rzeczy związane z tematem każdej wymianki. Bo miałam wenę :) Niektórych jeszcze nie skończyłam, bo miałam w planach tyle rzeczy, że po prostu nie nadążałam z robieniem ich :D a teraz będą se musiały poczekać, bo wena mi przeszła całkowicie - no normalnie nic mi się nie chce... NIC.
A oto co narobiłam :)
Przy okazji wymianki babeczkowej:
Mam jeszcze w planach kilka karteczek z babeczkami, ale na razie nie mam do tego serca, więc skończę kiedyś...
Odnośnie wymianki kawowej:
Z kartami od Coffeeheaven :)
I poszewka na poduszkę, którą dostała moja Mama na imieniny :)
Było słabe światło, bo musiałam robić fotki wieczorem, jak młody poszedł spać :) Poszewkę jeszcze przed przeprasowaniem, bo się pogniotła jak przyszywałam ręcznie wszystko :) A to na środku to ziarenko kawy - absolutnie nie jest to nic innego :D Piszę tak na wypadek, gdyby ktoś nie skojarzył, bo mój Mężuś miał tak dalekie skojarzenia, że byłam w szoku :D No bo to przecież wcale nie wygląda jak.... :D
Odnośnie kawy mam jeszcze też kilka pomysłów na poduszki i karteczki, ale to zaś kiedyś... więc te projekty będą musiały nabrać mocy urzędowej :)
A te karteczki poczyniłam w związku z wymianką Pi:
W związku z wymianką turkusową - w sumie mam bardzo mało czegokolwiek w tym kolorze - chyba to się musi zmienić... Ale poczyniłam poszewkę na poduszkę:
A u mnie wielka niespodzianka - jestem w ciąży :D 8 tydzień. I mam poranne mdłości i mogłabym cały czas spać... Ale strasznie się cieszę, bo wreszcie się udało i mój pierworodny nie będzie już jedynakiem :) Z drugiej strony trochę się martwię, bo miałam iść od października do pracy, a teraz to już nie pójdę i boję się czy sobie poradzimy finansowo... No ale i tak to dla mnie wogóle cud, bo myślałam że już nie będę mogła mieć dzieci, a tu surprise :D
Także będzie mnie tu teraz mało, aż mi się wreszcie na nowo zachce czegokolwiek - nawet wszystkie zaczęte prace posprzątałam i mam wreszcie pusty stół, no bo po prostu mi się nic nie chce... Najgorzej że mam do wyszycia haft dla mojej Cioci i Wujka na 25-lecie ślubu i tak bardzo mi się nie chce, że nie wiem czy to skończę... Ale jakoś to będzie :)
A oto co narobiłam :)
Przy okazji wymianki babeczkowej:
Mam jeszcze w planach kilka karteczek z babeczkami, ale na razie nie mam do tego serca, więc skończę kiedyś...
Odnośnie wymianki kawowej:
Z kartami od Coffeeheaven :)
I poszewka na poduszkę, którą dostała moja Mama na imieniny :)
Było słabe światło, bo musiałam robić fotki wieczorem, jak młody poszedł spać :) Poszewkę jeszcze przed przeprasowaniem, bo się pogniotła jak przyszywałam ręcznie wszystko :) A to na środku to ziarenko kawy - absolutnie nie jest to nic innego :D Piszę tak na wypadek, gdyby ktoś nie skojarzył, bo mój Mężuś miał tak dalekie skojarzenia, że byłam w szoku :D No bo to przecież wcale nie wygląda jak.... :D
Odnośnie kawy mam jeszcze też kilka pomysłów na poduszki i karteczki, ale to zaś kiedyś... więc te projekty będą musiały nabrać mocy urzędowej :)
A te karteczki poczyniłam w związku z wymianką Pi:
W związku z wymianką turkusową - w sumie mam bardzo mało czegokolwiek w tym kolorze - chyba to się musi zmienić... Ale poczyniłam poszewkę na poduszkę:
A u mnie wielka niespodzianka - jestem w ciąży :D 8 tydzień. I mam poranne mdłości i mogłabym cały czas spać... Ale strasznie się cieszę, bo wreszcie się udało i mój pierworodny nie będzie już jedynakiem :) Z drugiej strony trochę się martwię, bo miałam iść od października do pracy, a teraz to już nie pójdę i boję się czy sobie poradzimy finansowo... No ale i tak to dla mnie wogóle cud, bo myślałam że już nie będę mogła mieć dzieci, a tu surprise :D
Także będzie mnie tu teraz mało, aż mi się wreszcie na nowo zachce czegokolwiek - nawet wszystkie zaczęte prace posprzątałam i mam wreszcie pusty stół, no bo po prostu mi się nic nie chce... Najgorzej że mam do wyszycia haft dla mojej Cioci i Wujka na 25-lecie ślubu i tak bardzo mi się nie chce, że nie wiem czy to skończę... Ale jakoś to będzie :)
wtorek, 3 czerwca 2014
Bratz Party - artykułowana
Sesja zdjęciowa w "pokoju", czekała już od dawna na publikację, a że mam akurat nicmisięniechciozę, to wrzucam zaległości, coby nie było tu pusto i żeby blog nie zarósł kurzem ;)
Właśnie wychodzę z przeziębienia, ale chyba mi się Synuś rozchoruje, bo teraz on posmarkuje na każdym kroku... a na weekend mamy jechać na 30-lecie ślubu mojego chrzestnego, więc mam nadzieję że się oboje wykujrujemy do końca, chociaż pogoda nie sprzyja. A ogródek przez to że się źle czuję zarasta chwastami - masakra... Niech już będzie cieplej, bo chyba mnie deprecha dopadnie jak tak dalej pójdzie ;)
A teraz fotki - bez opisów - tylko Wam powiem, że zamierzenie było mniej więcej takie, że panienka wypłakuje smutki w misia, bo czeka na telefon albo sms-a od faceta ;)
I przypominam znów o moim Candy - banerek jest z boku po prawej u góry - coś licho z chętnymi na nagrody...
A na tym zdjęciu Wioletta przypomina mi Angelinę Jolie - czy Wam też? :)
Właśnie wychodzę z przeziębienia, ale chyba mi się Synuś rozchoruje, bo teraz on posmarkuje na każdym kroku... a na weekend mamy jechać na 30-lecie ślubu mojego chrzestnego, więc mam nadzieję że się oboje wykujrujemy do końca, chociaż pogoda nie sprzyja. A ogródek przez to że się źle czuję zarasta chwastami - masakra... Niech już będzie cieplej, bo chyba mnie deprecha dopadnie jak tak dalej pójdzie ;)
A teraz fotki - bez opisów - tylko Wam powiem, że zamierzenie było mniej więcej takie, że panienka wypłakuje smutki w misia, bo czeka na telefon albo sms-a od faceta ;)
I przypominam znów o moim Candy - banerek jest z boku po prawej u góry - coś licho z chętnymi na nagrody...
A na tym zdjęciu Wioletta przypomina mi Angelinę Jolie - czy Wam też? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


