sobota, 9 maja 2015

Mamo uszyj słonia...

Takie mi mój Synuś wymyśla zadania - już szyłam mu Minionka, Pana Gru, a później przyszedł czas na zwierzęta - pierwszy był słoń - można go sobie dokładnie obejrzeć tutaj. Synuś wymyślił sobie że ma mieć 4 nogi, a nie dwie, bo: "Mamo przecież słoń ma 4 nogi!". No a nie miałam wtedy pomysłu jak uszyć go inaczej - nowy słoń dla mojego Chrześniaka na 2 urodziny był o niebo lepszy- ale zaraz do tego wrócę :)
Po słoniu przyszedł czas na nosorożca, którego teraz też bym ładniej uszyła :) A wygląda tak (nie wiem dlaczego mi obraca to zdjęcie....):
 Tu razem z wymienionym wcześniej słoniem:
No a kolejny był lew - w sumie Starszak mówił: "Uszyj wla" :D Trochę mi nie wyszedł, bo mu nogi nie w tą stronę co trzeba przyszyłam (ale już mi się nie chciało poprawiać więc zostawiłam tak jak jest) i Mężuś stwierdził, że to foka, a Szwagier był jeszcze lepszy i powiedział, że to lew morski xD



 I sowa dla Kuzynki w wieku mojego Starszaka - zdjęcie z lampą i bez:
 Mega mi się podobają jej oczy, ale ciężko było je dobrze uchwycić na zdjęciu, dlatego będzie dużo zdjęć :)


 No i znów mi obróciło fotkę...
A teraz rzeczony Pan Słoń dla Chrześniaka - jestem z niego naprawdę dumna - a jak sobie wycinałam to myślałam: "A tam co wyjdzie to wyjdzie - jakby co mam dużo tego materiału..." :D




 I tu w porównaniu ze słonikiem mojego Synusia - jak dla mnie niebo i ziemia :D

No i wreszcie udało mi się podziałać w ogrodzie :D Jestem dzisiaj zmęczona jak nie wiem, ale szczęśliwa :) Potrzebna mi była taka mocno fizyczna wyczerpująca praca, bo miałam za dużo zmartwień ostatnio... Na krótki weekend pojechaliśmy do Teściowej i to był bardzo zły pomysł, bo Starszak był nie do końca zdrowy - już od 27 kwietnia nie był w przedszkolu, bo kaszlał i posmarkiwał, no a u Teściowej dostał gorączki... Ja też się rozłożyłam właśnie u niej - w nocy mnie tak telepało że myślałam, że zamarznę... Mężuś z katarem już drugi tydzień chodzi - chyba jakaś alergia czy co... A najgorsze, że Maluszka tym razem choróbsko nie ominęło... Ma bardzo zatkany nosek i pokasłuje co chwilę, co go w nocy wybudza i mnie przy okazji - przedwczoraj chodziłam jak zombie... Byłam z nim we wtorek u lekarza i ma czyste gardełko i płuca też, a zaś doszedł kaszel, więc w czwartek znów pojechałam i nadal czysto... Może to też jakaś alergia? No i jakby tego było mało to ma też problemy z brzuszkiem - ostatnio nie robił kupki przez 5 dni, więc mu dałam czopek glicerynowy i narobił w 3 pampersy - ale byłam z tej kupy szczęśliwa :D Później zrobił w poniedziałek dwa razy i w środę i  znów nie robi - dzisiaj 3 doby, więc dałam mu laktulozę którą lekarka zaleciła i mam nadzieję, że zrobi do jutra kupkę. A co najdziwniejsze, że to niby zatwardzenie jest, a kupka rzadka... Martwię się więc i katarem i kupą. Może to od tego, że zaczełam mu podawać trochę stałych pokarmów - a to chrupkę kukurydzianą, a to trochę jabłuszka i biszkopcika, no i chciałam przechodzić na butlę, ale on nie ma zamiaru jeść sztucznego - wogóle nie chce pić nic z butelki - nawet wody ani herbatki, ani nawet mojego mleka odciągniętego... Może jak się wychoruje to zmieni zdanie... Ah z tymi dzieciami.... 

28 komentarzy:

  1. Ale czadowe te słonie! I faktycznie słonik dla chrześniaka rewelacyjny, ale oba są super :D

    a historyjka z "wlem", "lwem morskim" czy "foką" bardzo mnie rozbawiła :D ile ludziów tyle wersji, haha :D
    a Wy tam się wszyscy kurujcie, życzę Ci, aby Twoje zmartwienia poszły sobie w siną dal! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się z tego lwa uśmiałam :D

      Usuń
  2. fajne te Twoje szyjątka! lew jes the best! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Metodą prób i błędów dochodzisz do sedna "szycia" zabawek. Ze słoniami poradziłaś sobie doskonale, ten lew troszkę " nie teges", ale od czego wyobraźnia, tak dorosłych, jak i dzieciaków.
    Maluszkowi, Starszakowi zdrówka życzę, a Tobie nieustającej cierpliwości by to wszystko ogarnąć i nie zwariować.
    Kłopotom i zmartwieniom mówimy stanowcze NIE!!!!!!!!!!!!!!
    Trzymaj się.()

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nie teges" to bardzo dobre określenie :D ale najważniejsze, że właścicielowi się podoba :)
      dokładnie tak - kłopoty i zmartwienia - a sio! :)

      Usuń
  4. Słonik dla chrześniaka słodki i wyszedł bardzo profesjonalnie ale mnie tam lew najwięcej radości sprawił. A z dzieciami to wiesz, małe dzieci , mały kłopot, duże... i wiem co mówię:) więc trzymaj się dzielnie, najlepsze przed Tobą:)). Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no już mi moja Mama mówiła, że z dużymi większe kłopoty - nie straszcie mnie bo ja mam nadzieję, że będzie tylko lepiej :)

      Usuń
  5. Hello from Spain: I really like your creations. They are very original. Keep in touch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Marta :) zaglądam do Ciebie regularnie, ale nie mam czasu pisać - ledwo u siebie na blogu wyrabiam - jeszcze trochę i masa kurzu tu będzie :)

      Usuń
  6. każdy słoń ciekawy - ale ten pełnowymiarowy
    oczywiście najbwiększa profeska!

    sowa mnie urzekła swym tyle graficznym co
    ideologicznym wydźwiękiem - ujrzałam weń i
    skrzydła i brzucho - a ucha troszkę dłuższe i
    by robiły za torebkowe ucha ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mi mama Kuzyneczki powiedziała, że byłaby fajna torebka - przymierzam się do tego pomysłu, tylko nie wiem jak będzie z realizacją, bo mam wciąż za mało czasu :)

      Usuń
  7. Wracajcie szybko do zdrowia, bo pogoda się robi i trzeba wychodzić na dwór!
    Słoń jest przepiękny! Zresztą sowa i lewek również! Masz talent, kobieto!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajniutkie pluszaczki poszyłaś. Lwa bym się nie czepiała - ma uroczy pyszczek i gdyby był trochę bardziej "na twardo" wypchany, mógłby być też poduszką-wałkiem pod szyję Starszaka, bo maskotką już jest świetną. Słoń dla chrześniaka rewelacyjny, ale i temu pierwszemu też nic nie brakuje - poprostu jest w innym stylu szyty, nosorożec też fajny. No i ta sowa w bieli i błękitach - super.

    Znam tę radość z kupy, gdy się taki maluszek "zatka" - mój siostrzeniec też miał taką "przygodę", też czopka dostał, a potem leżał z gołą pupą na podkładzie, a my z siostrą i mamą tylko kupę szufelką spod niego zbierałyśmy i podkład zmieniałyśmy - pieluch by więcej niż trzy zużył w tym momencie. No i też mimo zaparcia kupa była rzadka. Dlaczego? Może dlatego, że czopek jelita do pracy pobudził, a gdy jelita szybciej niż zwykle pracują, to kupa jest rzadka, a gdy lenistwo je dopada i pracują za wolno, to wtedy dochodzi do zaparć. Pozdrawiam i zdrowia Wam wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie Tatuś używa lwa jako wałka jak idzie Starszakowi czytać bajki przed snem :D
      a z kupą znów mieliśmy problem i znów dopiero po czopku zrobił - chociaż czopek w kupie też był więc sama nie wiem czy to on zadziałał.... ach te kupy...

      Usuń
  9. Praktyka czyni mistrza!
    Życzę powrotu do zdrowia, szczególnie maluszkowi! Wiem, jak to "za mało" i "za dużo" sprawia, że rodzic się trzęsie o zdrowie. Szczególnie u tak małego bobasa :/ Miejmy nadzieję, że to tylko organizm przyzwyczaja się do nowych pokarmów. Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki - mam nadzieję że właśnie to przez tą zmianę jedzenia, bo drugiego chorego dziecka to bym chyba psychicznie wysiadła...

      Usuń
  10. Świetne te Twowo. Wyszedł rewelacyjnie . a ten słoń dla chrzesniaka to juz jest mistrzostwo świata. Sie tylko zastanawiam kiedy Ty na to wszystk czas znajdujesz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie czasu nie mam - te szyjątka robiłam 2 miesiące temu, a dopiero teraz miałam czas je opostować :D
      i robię milion rzeczy na raz, więc mam wciąż bajzel i coś rozgrzebane, a kończę jak mam czas - czyt. jak dzieciaki śpią :D

      Usuń
  11. Słonik to nie lada gratka - rewelacyjny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezwykle sympatyczne te Twoje zwierzaki :) Lew morski jest bezbłędny! Między słonikami faktycznie różnica - jednak praktyka czyni mistrza :) Choć obydwa są słodkie :D
    Kupy, ach te kupy... Ja mam trzylatka, a i tak jak dwa dni kupy nie ma to już cała w stresie i go futruję otrębami i sokiem jabłkowym, bo od pierwszych dni miał problemy z zaparciami :) Mam nadzieję, że się wszystko unormuje u Twojego maluszka! Może faktycznie jakoś alergicznie reaguje, teraz w powietrzu mega dużo wszystkich świństw lata, ja alergikiem jestem i odczuwam mocno ! Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no a u nas wcześniej problemów nie było, dopiero teraz się zaczęły ni z tego ni z owego... a najgorzej jak nie wiadomo co się dzieje...

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. no racja :) a w łóżku niedługo miejsca dla Starszaka zabraknie :D

      Usuń
  14. e tam, lwia foka wymiata! :-D
    fajny zwierzyniec, drugiego takiego nie ma

    chyba cię druga fala grypowa dorwała, jakaś masakra z tą grypą w tym roku
    a Maluchowi zdrówka życzymy,

    pamietam jak miałam ( dawno temu ;-) ) podobny problem, córa na cycu chowana i bezsmoczkowo z dnia na dzień musiała przejsć na butlę bo wylądowałam w szpitalu.... mąż miał szczęście, że dzień wcześniej mała butlę podejrzała u znajomych i trochę się z nią "zaprzyjażniła" ....

    bedzie dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oba słoniki fajne, ten drugi taki perfekcyjny, ale pierwszy uroczy i taki jakby go narysowało dziecko. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...