wtorek, 3 kwietnia 2018

Jeszcze wielkanocnie

Prosty wianek, który powstał dla cioci:

I moja paczka wysłana do Ani w wymiance wielkanocnej u Lidki:




Dla siebie też zrobiłam nowy wianek - prościutki i eko - z gałązek wierzby z baziami, a do tego jajka nakrapiane styropianowe na wykałaczkach - także jak bazie zaczną opadać to wystarczy wyjąć jajka i za rok upleść nowy wianek :)



środa, 14 marca 2018

Pędzą konie po betonie...

Pisałam kiedyś, że szyłam ręcznie konie dla mojego Brata, bo jest w takim stowarzyszeniu słowiańskich wojów i na jarmark chciał ręcznie robione zabawki dla dzieci. Stworzyłam ich 25 szt. - początkowo chciał 100, później zeszliśmy na 50, a ostatecznie stanęło na 25, bo raz że się je strasznie długo robi (przynajmniej ja mam takie wrażenie, ale nie lubię monotonii i powtarzania tego samego większą ilość razy -np. jak szyłam 25 spódniczek/podszewek dla aniołków na jasełka w przedszkolu to szlag mnie trafiał, mimo że to nie było tak skomplikowane jak koniki - tyle że każdą spódniczkę miałam w rękach 4 razy - przy krojeniu, przy opalaniu brzegów żeby się nie siepały a żeby nie marnować materiału na obszycie, przy szyciu i przy wciąganiu gumki). Wracając do koników- oto one - prócz ostatnich 6 szt. które są zielone, ale się nie załapały na zdjęcie i 2 z różowymi włosami, które akurat się szyły jak robiłam zdjęcia:


Zrobiłam trochę zdjęć moich zaległych prac, więc postaram się nadrobić zaległości - niby teraz w nowej pracy mam więcej czasu, ale muszę też przygotowywać zajęcia, czego do tej pory nie robiłam, no i akurat jest czas na podatki, dzień kobiet, zaraz święta i jeszcze mam bardzo urodzinowy rok, więc co chwilę robię jakieś prezenty... W dodatku miałam znów problem z drogą, bo tak jak w zeszłym roku przy tych roztopach porobiło się błocko... Zamówiłam 2 transporty szlaki i mimo bólu kieszeni (bo prawie tysiąc zł poszło w popiół...) jestem zadowolona, bo tej wiosny nie zakopiemy się na naszej drodze :) Mam nadzieję, że starczy to chociaż na rok-dwa, bo inaczej to chyba będę rwać włosy z głowy... Choroby też nas nie ominęły - i młodszy i starszy syn i teraz też Mężuś rozłożyli się z grypą w łóżku. Mnie w sumie ominęła - trochę mnie boli gardło, i miałam 2-3 dni że nie mogłam mówić - z czego mój małżonek był nadzwyczaj zadowolony, bo nie mogłam drzeć paszczy :D Ale generalnie tylko jakieś drobne przeziębienia mnie łapią, więc jest ok. No i poza tym idzie wiosna :) Więc od razu chce się więcej - już nie mogę się doczekać aż wparuję do ogródka na wiosenne porządki i pozbędę się tej szarzyzny :) Chociaż jak znam życie to jak się zaczną te porządki to będę zrzędzić ile to roboty jeszcze do zrobienia :D Także pozdrawiam Was wiosennie :)

środa, 28 lutego 2018

Znak zodiaku i inicjały

Cześć ludziska :D Jestem i żyję :) Właśnie jestem w trakcie zmiany pracy i będę miała więcej czasu - będę animatorem w świetlicy środowiskowej 2x w tygodniu po 5 godz. :) Będę robić to co lubię - prace plastyczne i inne rękodzieła z dziećmi, a jeszcze mi za to zapłacą :) Niestety ze stażu musiałam zrezygnować, bo będąc na stażu nadal jest się osobą bezrobotną, a tu już podpisuję umowę na pracę więc przestaję być bezrobotna i ze stażu muszę rezygnować... Z jednej strony dobrze bo za 997 zł pracować 8 godz. to masakra, ale z drugiej przyzwyczaiłam się już do tych moich 5-latków i będzie mi ich brakować... ale tylko trochę :D Jednak w tej sytuacji zawodowej widzę więcej plusów, dlatego też zrobiłam jak zrobiłam i od jutra zaczynam nową przygodę :)

A tak rękodzielniczo to dzieje się u mnie -może trochę mniej przez pracę i choróbska, ale coś tam dłubię - wyszyłam całkiem sporo małych haftów z inicjałami i kwiatkami do breloczków, bo mnie naszło odnośnie zabawy u Lidki (Czarnej Damy) w której brałam udział ostatnie 2 miesiące i właśnie kartki i małe co-nieco wysłane do dziewczyn w ramach tej zabawy chciałam Wam dzisiaj pokazać, bo moich haftów i innych prac na razie nie mam obfoconych. Pierwsza z zabawy styczniowej z inicjałem:

Druga z zabawy lutowej ze znakiem zodiaku - kto zgadnie jaki zrobiłam? (nie podglądać niżej, bo odpowiedź jest na zdjęciu :)
Do kartki dołączyłam tym razem koralikową broszkę w kształcie koniczynki:

 W środku wypisałam ciekawostki i charakterystykę osób spod tego znaku:
 
 Czekam już na kolejny miesiąc i co tam Lidka wymyśli :) Jak się ogarnę z nową pracą to postaram się pokazać moje małe hafty, bo jestem z nich bardzo zadowolona :) Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie :)

niedziela, 4 lutego 2018

Robię porządki...

Jakoś mnie tak wzięło na porządkowanie zdjęć na kompie........ no dobra - po prostu już prawie nie mam miejsca na dysku :D I znalazłam w zdjęciach do publikacji śliczną fotkę przedstawiającą misie z ręczników, które robiłam dla Siostry - pokazywałam je już >tutaj<
No i po prostu musiałam je Wam pokazać - mojej Siostrze tak się spodobały te miśki, że wcale ich nie rozwinęła i nie używa tych ręczników, tylko siedzą u niej w salonie na półce :D
Znalazłam też fotkę z zeszłego roku z Dnia Kobiet i pokażę Wam co przygotowałam - razem ze świecznikami z >tego posta< podarowałam karteczki z sukienkami:
A jeszcze chciałam Wam pokazać jaki długi rachunek za koraliki miałam, tylko nie pamiętam nazwy sklepu, ale wyprzedaż wtedy była chyba do -90% - żałuję że nie zmierzyłam ile miał cm..
Nie pokazywałam Wam też chyba moich indiańskich poczynań - zrobiłam w zeszłym roku zaproszenia dla vip-ów w kształcie tipi:
 A dla mojego Taty zrobiłam komplet indiańskiej biżuterii, bo mu się spodobał mój komplet - nie wiem czy pokazywałam, ale chyba nie- moja biżu:
I kołczan, a także ja jako indiański wódz i kilka zdjęć z tego dnia:



  



 A tu już biżuteria na zamówienie dla Taty i widać tam też mój haft matematyczny z indianinem - też zrobiony dla Taty:


 Trochę długie mi te porządki wyszły, więc resztę zdjęć pokażę innym razem :)

wtorek, 23 stycznia 2018

Przylecieli anieli

Jeszcze przed świętami zrobiłam aniołki w podarku dla Babci, Mamy i Cioci. Dzisiaj pokazuję, bo miałam ochotę coś napisać, chociaż jestem tak śpiąca, że padam z nóg. Powiem Wam, że praca to męczące zajęcie :D Jakby tak trwało to z 6 godz. dziennie to bym może nie marudziła, a tak to na nic nie mam chęci ani siły... Robótki na razie leżą odłogiem, nie tylko ze względu na zmęczenie, ale też naszło mnie na czytanie :) Jestem wenowcem nie tylko w dziedzinie rękodzieła- w innych sferach życia też i również dotyczy to mojego czytelnictwa - potrafię nie czytać książek rok, dwa, a potem nadrobić zaległości w miesiąc :D Wciągnęła mnie twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk - zaczęło się w zeszłym roku końcem listopada - w okolicy moich urodzin - dostałam książkę "Szeptucha", bo naczytałam się pochlebnych opinii, no i dotyczyła naszych słowiańskich korzeni poniekąd, a że mi się spodobała to zdążyłam przed końcem roku zakupić i przeczytać kolejne 2 tomy serii i czekam niecierpliwie na następny :) To już daje mi 352+ 416 +494 stron, czyli łącznie w zeszłym roku 1262 strony. A w tym roku zdążyłam już pochłonąć kolejną trylogię: "Ja diablica", "Ja anielica" i "Ja potępiona", czyli 322+295 +305 i książki Wilk i Wiczyca 182+ 259, a teraz jestem w trakcie Pustułki 247 str. - wszystko tej samej autorki. To znaczy że już mam prawie  1710 stron przeczytanych. A jeszcze mam chyba ze 2 albo 3 książki do przeczytania - też Miszczukowej :) No i dlatego też nie mam teraz czasu na robótki, bo wolne wieczorne chwile spędzam z czytnikiem e-booków w dłoni :) Ale ciągnie mnie niesamowicie do krzyżyków, więc jak skończę czytać to się wezmę za haftowanie albo za koraliki, bo też mnie wołają :D
A teraz moje aniołki- każdy inny, bo testowałam wzory na skrzydełka:



 I takie kuchenne łapki do garnków - były już owieczki to teraz przyszedł czas na aniołki :)
No, a oprócz tego przygotowałam też spotkanie kolędowe na sołtysówce, miałam dwa razy imprezy urodzinowe dla moich synów - a przy okazji pokażę Wam tort R2-D2 jaki dla nich zrobiłam w tym roku:


W pracy już mi lepiej :) Więcej czasu spędzam w przedszkolu w grupie starszaków - 5-latków i szybko mi leci czas - tak do godz. 14, bo później już się czeka kiedy się dzieci trochę rozejdą i kiedy będzie wreszcie można iść do domu :D Mój biedny Maluch jakoś sobie radzi, ale staram się, żeby był koło 6 godzin w żłobku, bo mi go szkoda :) Z racji tego że często choruje, no i były święta to ma tych przerw trochę i później za każdym powrotem jest płacz, ale jest rozsądnym dzieckiem i daje sobie przetłumaczyć, a łzy są podobno tylko chwilę na rano, więc nie jest najgorzej :) No i nie będę się już więcej rozpisywać, bo nie ma nad czym - czas ucieka mi teraz trochę szybciej i mniej robótkowo działam, ale - byle do wiosny :D Pa :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...