wtorek, 4 marca 2014

Miniaturki - jak zrobić pampersy, zabawki, książki i inne :) Mini-tutoriale

Najpierw chciałam Wam się pochwalić - od wczoraj mam w domu Przedszkolaka :D jestem szczęśliwa, dumna i przerażona :D Wczoraj był pierwszy dzień i było ... hmmm... - no cóż - nie wiem jak to określić - Synuś był "w miarę" grzeczny - miał jakieś incydenty z popychaniem dzieci, zabieraniem zabawek i wylaniem picia jakiejś koleżance, nawet Panią Dyrektor pociągnął za włosy jak chciała zainterweniować... no i popuścił w majtki - ale wołał na kibelek, więc nie jest źle :)
Zaś nie chciał wyjść z przedszkola, chociaż był tak zmęczony, że po 5 minutach jazdy autem usnął :) No ale za to później była masakra. Musiałam go obudzić, bo szłam do kilku sklepów w poszukiwaniu roweru (bo do przedszkola mamy 3,5 km na skróty, a drogą 5,5, a że Mężuś dojeżdża do pracy 40 km, więc my będziemy musieli sobie jakoś poradzić) - mam wprawdzie mój rower od komunii :D ale ma koła 20 i jest za mały dla nas dwojga. Na razie pójdziemy chyba z wózkiem na piechotę, a w sobotę koniec końców chyba będziemy brać duży rower od Mężusia Cioci :) No i musiałam Synusia obudzić po godzinnej drzemce w aucie - był tak wściekły, że dobre 10 minut ryczał pod pierwszym sklepem, a jak weszliśmy to wnet musiałam się ze sprzedawcą porozumiewać na migi - tak się darł... Później wszystko było na NIE:
- nie wsiądzie do auta, zaś nie chce z niego wyjść,
- nie pójdzie do przedszkola,
- nie będzie jadł kolacji,
- nie wypije mleczka,
- nie pójdzie się myć, zaś nie chce wyjść z wanny,
- nie da buziaka,
i tak dalej, i tak dalej...
Dzisiaj rano też co chwilę zmieniał zdanie - raz chciał iść do przedszkola, raz nie chciał, raz chciał jeść bułkę, za chwilę już nie... No i jak weszliśmy do budynku to chciał zrobić w tył zwrot, a że Pani go wzięła to zaczął się drzeć, że ja na zewnątrz go słyszałam - bo Pani kazała mi wyjść... Jak wyszłam tak się poryczałam, że sama byłam w szoku :D Też jestem z wykształcenia pedagogiem i miałam do czynienia z takimi "aferami " - zawsze myślałam, że mnie takie coś nie ruszy - a tu proszzz... Całe 5 godzin nie mogłam sobie znaleźć miejsca, a na dźwięk telefonu podskakiwałam jak oparzona... Ale z przedszkola nie dzwonili i  nawet Pani Dyrektor powiedziała, że dzisiaj Synuś był lepszy niż wczoraj :) I kupę na kibelek zawołał :D

Dobra wystarczy już :)
Teraz ciąg dalszy miniaturek :)
 Pampersy - duża paka pieluszek i chusteczki to wycinanki z gazetek reklamowych, posklejane i pooklejane taśmą klejącą przeźroczystą, a same pieluszki to jedne moje rękoczyny - wycięte w kształt pieluszki z białego, specjalnie pogniecionego papieru i pomazane mazakami, a na środku przyklejona dodatkowa warstwa papieru dla wypukłości :) A te drugie to wydruki z PrintScreena z wyszukiwania w googlach "pampersy" i sklejone z papierem w środku :)




 Nutki - to po prostu wydrukowane i sklejone pomniejszone odpowiednio skany moich starych książek z nutami - mówiłam Wam, że śpiewałam w chórze szkolnym? :)
 Książki robione szybkim sposobem - po prostu wydruki okładek przyklejone do kawałków posklejanych ze sobą kartoników, a "stronnice" podkreślone flamastrem - chyba Froggy miała o tym filmik (?)





 Akcesoria/zabawki dla dzieci - kostki z literkami to drewniane koraliki, mulę zrobiłam z kawałka kartonika (co widać, bo mi się już nie chciało zakrywać tych dziurek :) oraz kawałków drucika i koralików - posklejane na gorąco. To najprostszy możliwy sposób na mulę (i w sumie to chyba jedyny, więc absolutnie nie jest to żadne zgapiactwo :) - już dawno nosiłam się z zamiarem zrobienia tego - widziałam, że na Planecie Parczun też powstała podobna mula jakiś czas temu :)


 A to ze słoneczkiem i księżycem to liczydło :) średnio jestem z niego zadowolona - będę musiała jeszcze zatuszować podstawkę, bo tez widać, że powstała z kawałków kartonika :)



I na razie tyle :) Zdjęć z poprzedniego wpisu z czymś dla porównania wielkości nie ma, bo nie miałam czasu przez wielką zmianę w naszym życiu - czyli opisane na początku pójście do przedszkola mojego malucha.  Ale może jutro będzie lepiej to znajdę trochę czasu :)

5 komentarzy:

  1. Sama dzieciaczków jeszcze nie posiadam, ale z tego czego byłam świadkiem w pracy, mogę Cię zapewnić, że nie jesteś odosobniona w swojej reakcji;)
    Ciekawe pomysły na lalkowe miniaturki, pieluszka mnie rozczuliła;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie Twoje dzieła są urocze :)
    I takie maleńkie, zazdroszczę cierpliwości :P

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiesz! Jestem pod wielkim wrażeniem pomysłów i wykonania tych drobniutkich elementów. Śliczne! Pozdrawiam Ciebie i Synusia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...