czwartek, 7 listopada 2013

Płaszyk, buty i torebka

Miał być inny post, ale uszyłam komplet dla mojej Amelii i muszę się pochwalić :) Zrobiłam płaszczyk, botki i torebkę z mojej starej torebki (co akurat widać przy ramionach i na bucikach), bo skoda mi było jej wyrzucać i tak powstała w mojej głowie wizja kompletu jesienno-zimowego :)
Później zrobiłam na szydełku czapkę, komin i rękawiczki :)
Może nie jest to wszystko idealne, ale jestem z siebie dumna jak paw :D

 Torebka i małe ozdobniki:
 Botki:
 Czapka i komin - kokardkę można zdjąć i przypiąć coś innego:
 Rękawiczki:
Amelia była już na małych zakupach:



Lizzi to Jolina Ballerina - była już na blogu dla porównania wielkości tutaj. Ale prawdziwa prezentacja nastąpi wkrótce :)
A tera troszkę spamu zdjęciowego :)



Lepsze ujęcie botek - widać zewnętrzną i wewnętrzną stronę:







Szczyt drabiny zdobyty :)


Amelia jest bardzo zadowolona z siebie, że wlazła tak wysoko :) Chłopczyca :D

Jeszcze raz buciki:
A tu zdjęcie poglądowe jak wygląda tył płaszczyka podczas przełażenia przez płot:


wtorek, 5 listopada 2013

Miniaturki nie w skali :)

Nad zrobieniem mchu w doniczce i małego krajobraziku myślałam już od bardzo dawna. Teraz wreszcie mam mech i zrobiłam kilka zdjęć, ale to jeszcze nie to o co mi chodziło. Niestety mam bardzo ograniczone możliwości działania twórczego jakiegokolwiek, bo wszystkie moje materiały i narzędzia są zamknięte na strychu, a posadzka schnie... Irytuje mnie to strasznie.
No i czasu też mam jak na lekarstwo - każdą wolniejszą chwilkę poświęcam kraftingowi, ale to za mało... No i miejsca nie mam na nic... Dlatego jest tak dużo na blogu o lalkach, a prawie wcale o miniaturach. Lalki jakoś idzie szybko ubrać, zaopatrzyć w akcesoria i wymyślić historię, a na miniaturki potrzebuję tego wszystkiego czego w tej chwili mi brak - czasu, spokoju, miejsca i materiałów...
No i z potrzeby miniaturowej powstał mchowy landscape :)




Stół zrobiłam sama - z zapałek :) a krzesełka to charmsy do biżuterii :)











niedziela, 3 listopada 2013

Jak zrobić akcesoria dla malarza? Paleta, pędzel i inne.

Otóż zrobiłam je bardzo szybko, bo z tego co akurat mam pod ręką, gdyż wszystkie moje materiały z powodu remontu nadal są na strychu. A potrzebowałam akcesoriów do sesji, którą sobie umyśliłam jak przybył do mnie Gabriel :) Bo ma taką urodę artysty, więc został artystą-malarzem :)
Oto on w swojej pracowni:
 Sztalugę kupiłam w dwupaku w empiku i lampkę też mam od nich, ale z empik.com:

 Krzesełka nabyłam również w empiku - jedne jako świeczniki:
 A inne jako podstawki pod telefon (było o nich dużo i głośno na dollsforum :)
 Tak się prezentują razem:
 A tak wygląda na nich Gabriel - on jest standardowej wysokości, jak Keny :)

No a wracając do akcesoriów malarskich, to były potrzebne gdy Gabriel wybrał się w teren - ale o tym będzie innym razem :)
 

Teraz. Co będzie potrzebne do kraftingu? Nożyczki, bezbarwny lakier do paznokci, kredki, tekturka i wacik do uszu :D
 Na tekturce narysowałam sobie pożądany kształt palety malarskiej i ją wycięłam (zrobiłam za dużą dziurkę na kciuk i musiałam zakleić taśmą, a była pod ręką tylko czarna izolacyjna :). Narysowałam kropki kredkami mojego Synusia i na każdą dałam po kropelce lakieru, żeby wyglądało jak packi farby. A pędzel zrobiłam z patyczka do uszu - po prostu ucięłam na odpowiednią długość i markerem pobrudziłam końcówkę. Mój pędzel ma takie zagięcie na końcu, bo Gabryś ma szeroko otwartą łapę i pojedynczo mu ten pędzel wylatał, więc końcówkę złożyłam na pół i się trzymało :)
 A paletę kolorów wycięłam z folderu Duluxa - potrzebowałam niebieskości i zieloności, bo mój malarz malował drzewa :)
And done :D

sobota, 2 listopada 2013

Pocahontas

Moja wyczekana, wyszukana, wymarzona... W sumie to nie wiem dlaczego, bo bajka nie powaliła mnie fabułą, ani za dzieciaka, ani teraz. Ale jej piosenki i niektóre sceny są po prostu cudne, np. wiatr rozwiewający jej włosy i te wirujące wokół liście. (znaczy piosenki to chyba Edyta Górniak śpiewała co nie?) Lalka, której szukałam okazała się bardzo trudno dostępna - szukałam je chyba ze dwa albo trzy miesiące. Na allegro pojawiła się raz ta wersja, ale zapomniałam o aukcji i ją przegapiłam... A później były, ale jakieś inne, które mi wcale Pocahontas nie przypominały. Aż wreszcie trafiłam do lonely heart a ona robiła wyprzedaż, więc nabyłam wreszcie tą Pocahontas, ruchomego kena-klona i dwie wróżki :)
No, a wracając do lalki - tak wyglądała jak do mnie przyjechała:

A tak wygląda teraz na ciałku Barbie Fashionistas Nikki:


Takie sowy u nas koło szopy rosły - jak talerz wielkie:




Tu porównanie z Pocahontas z bajki:


Ponieważ Pocahontas jest dla mnie wdzięczną modelką, więc pojawi się jeszcze w conajmniej kilku sesjach :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...