Mój Starszak jest chory i w związku z tym nie był dzisiaj w przedszkolu, więc mieliśmy czas dokończyć nasze dzieło zaczęte w tamtym tygodniu. Tak, tak moi drodzy - mimo dwójki maluchów - w tym noworodka, mamusia nie próżnuje i coś tam pomału tworzę - pomalutku bo wiadomo -
Młodszy chce cyca co jakieś 1,5-2 godziny - zdarza się mu nawet do 3-4 godzin przespać, no ale poza tym muszę też dom ogarnąć i ugotować itd. A Teściowa już w sobotę pojechała, więc muszę już teraz radzić sobie sama.
Ale że mój Maluszek to aniołek (tfu tfu żeby mu się czasem nie odmieniło :), więc spokojnie mogę trochę działać.
No i tym sposobem postanowiłam zrobić ze Starszakiem śmietnik potworny do jego pokoju, bo szkoda mi było 10 zł na plastikowy w kształcie żaby, bo za jakiś czas mu się odwidzi i co ja bym znów z tym śmietnikiem poczęła, a tego - ponieważ jest recyklingowy to po prostu wyrzucę jak już nie będzie potrzebny :) A przy okazji Synuś miał ogromną frajdę z robienia śmietnika i wiem że mu się podoba, bo sam wybierał kolory i sam go zrobił, więc nie będzie marudził - tak jak z kolorem ścian, który został wybrany przeze mnie i mu się nie podoba... Tak samo było z dywanem - wybrał sobie sam i jest zadowolony, a jak bym mu kupiła taki jak mnie się podobał to by marudził - masakra on ma dopiero 4 lata, to co będzie jak podrośnie... :)
A teraz już wracam do naszego dzieła - zrobione z kartonika po czymśtam - oklejony tak zwanym klajstrem (1 szkl.wody + 0,5 szkl. mąki), w którym maczaliśmy kawałki starych podartych gazet i pomalowany:
Tu jeszcze bez wykończenia markerem:
No i gotowy śmietnik już z foliówką na papierki w środku:
Żeby nie było wątpliwości - oczy i paszcza są wypukłe :)
I akurat się złożyło, że widziałam u kilku dziewczyn wyzwanie recyklingowe, więc zgłaszam też naszego potwora do tegoż wyzwania :) link
poniedziałek, 2 lutego 2015
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Kartka na 18-stkę dla przyszłego mechanika :)
Przede wszystkim chciałam najpierw Wam podziękować za wszystkie ciepłe słowa i gratulacje pod poprzednim postem :)
Mój Maluszek jest kochaniutki i grzeczny jak aniołek - przesypia elegancko po 2-3 godziny po każdym karmieniu i mogę się w nocy jako-tako wyspać :) Jest niesamowicie podobny do Starszego Brata gdy był w jego wieku. A ja jestem bardzo szczęśliwa :)
Tym bardziej, że sama już się lepiej czuję - od zdjęcia szwów w piątek jestem o wiele bardziej "ruchoma" :)
Jest u nas jeszcze do soboty Teściowa - jestem jej niezmiernie wdzięczna, bo w tych początkowych dniach to jest naprawdę wielka pomoc. A od przyszłego poniedziałku będziemy musieli radzić sobie sami - najbardziej się martwię jak to do tego przedszkola nam się uda dojeżdżać, bo jednego zawieźć to był pikuś, a teraz będę musiała najpierw oporządzić obu chłopaków, zawieźć nas i z obydwoma iść do przedszkola i tak dwa razy dziennie... Ale tam - jakoś damy radę :)
No a jeśli chodzi o temat przewodni postu, to karteczkę wyszyłam jeszcze przed porodem, bo wiedziałam, że później mogę nie mieć czasu ani możliwości. Znalazłam gdzieś na necie rysunek tego auta i porobiłam sobie dziurki według uznania :) I wyhaftowałam haftem matematycznym. A teraz ją skończyłam i wyglądała tak:
Numerek 18 trochę krzywy, bo bez uprzedniego nadziurkowania, tylko wyszywałam na bieżąco :)
I to na razie tyle :)
Mój Maluszek jest kochaniutki i grzeczny jak aniołek - przesypia elegancko po 2-3 godziny po każdym karmieniu i mogę się w nocy jako-tako wyspać :) Jest niesamowicie podobny do Starszego Brata gdy był w jego wieku. A ja jestem bardzo szczęśliwa :)
Tym bardziej, że sama już się lepiej czuję - od zdjęcia szwów w piątek jestem o wiele bardziej "ruchoma" :)
Jest u nas jeszcze do soboty Teściowa - jestem jej niezmiernie wdzięczna, bo w tych początkowych dniach to jest naprawdę wielka pomoc. A od przyszłego poniedziałku będziemy musieli radzić sobie sami - najbardziej się martwię jak to do tego przedszkola nam się uda dojeżdżać, bo jednego zawieźć to był pikuś, a teraz będę musiała najpierw oporządzić obu chłopaków, zawieźć nas i z obydwoma iść do przedszkola i tak dwa razy dziennie... Ale tam - jakoś damy radę :)
No a jeśli chodzi o temat przewodni postu, to karteczkę wyszyłam jeszcze przed porodem, bo wiedziałam, że później mogę nie mieć czasu ani możliwości. Znalazłam gdzieś na necie rysunek tego auta i porobiłam sobie dziurki według uznania :) I wyhaftowałam haftem matematycznym. A teraz ją skończyłam i wyglądała tak:
Numerek 18 trochę krzywy, bo bez uprzedniego nadziurkowania, tylko wyszywałam na bieżąco :)
I to na razie tyle :)
czwartek, 22 stycznia 2015
Moja genetyczna miniaturka :)
Witajcie Moi Drodzy po dość długiej przerwie :)
Już jestem od wczoraj w domku, a razem ze mną przyjechał mój Drugi Synek :) Urodził się w piątek 16 stycznia o 10:15. To było planowe cesarskie cięcie. I niestety wbrew temu, co się spodziewałam po pierwszym Synusiu i pierwszej cesarce teraz było o wiele gorzej. Nie będę się rozpisywać na temat szczegółów, ale wierzcie mi, że gdybym wiedziała jaki ból mnie czeka to wolałabym urodzić naturalnie... Podobno zawsze tak jest, że druga i kolejne cesarki bolą coraz bardziej.
No ale najgorsze już za mną i jestem po raz drugi szczęśliwą mamą :) Maluch jest cudny i taki maleńki :) (szczególnie w porównaniu do czterolatka :) Ma bujną jak na noworodka czarną czuprynę i jest taki słodki... Ah :D
Ale w związku z tym, że się ta nowa istotka pojawiła w naszym życiu, to niestety nie będę miała tyle czasu co wcześniej i z pewnością będzie mnie mniej w inetrnetowym świecie. Takie życie :) Także do usłyszenia :)
Już jestem od wczoraj w domku, a razem ze mną przyjechał mój Drugi Synek :) Urodził się w piątek 16 stycznia o 10:15. To było planowe cesarskie cięcie. I niestety wbrew temu, co się spodziewałam po pierwszym Synusiu i pierwszej cesarce teraz było o wiele gorzej. Nie będę się rozpisywać na temat szczegółów, ale wierzcie mi, że gdybym wiedziała jaki ból mnie czeka to wolałabym urodzić naturalnie... Podobno zawsze tak jest, że druga i kolejne cesarki bolą coraz bardziej.
No ale najgorsze już za mną i jestem po raz drugi szczęśliwą mamą :) Maluch jest cudny i taki maleńki :) (szczególnie w porównaniu do czterolatka :) Ma bujną jak na noworodka czarną czuprynę i jest taki słodki... Ah :D
Ale w związku z tym, że się ta nowa istotka pojawiła w naszym życiu, to niestety nie będę miała tyle czasu co wcześniej i z pewnością będzie mnie mniej w inetrnetowym świecie. Takie życie :) Także do usłyszenia :)
czwartek, 8 stycznia 2015
Królowa na tronie :) I odliczanie czas zacząć...
Niemal rok temu robiłam sesję zimową z lalką Monster High - Abbey Bominble - link.
Zrobiłam też dla niej koronę i fotel inspirowany filmikiem MyFroggyStuff. Podstawa fotela leżała u mnie już chyba więcej jak pół roku i czekała na wenę :) To jest jakaś pianka pvc czy coś - Mężusia Siostra ma firmę, która robi produkty reklamowe i z tego wycinali litery na nazwę jakiejś firmy, a resztki ja sobie zajumałam :) bo oni i tak by to wyrzucili - boszzz ale ze mnie śmieciarz ;) No a jak zobaczyłam ten filmik o soplach to zaraz wiedziałam, że to będzie tron dla lodowej królowej :)
Jak pisałam już chyba w październiku - Królowa wraz ze swoją świtą i akcesoriami pojechała do Renulka w ramach naszej prywatnej wymianki :) - link .Ale zostały mi jeszcze zdjęcia moich dzieł - więc enjoy :D
Froggy aby uzyskać efekt lodu smaruje plastik klejem ModgePodge, a ja naszym Magikiem - trzeba dawać grubą warstwę, żeby było dobrze widać zlodowacenie plastiku :)
Śnieg na podstawie tronu to takie mikro kuleczki przyklejone i zabezpieczone też klejem Magic.
Na gorąco przykleiłam futerko
A tak się prezentuje na nim Królowa:
Pupilek Królowej:
A tu Pupilek i Lodowy Strażnik:
Zamierzam je wykorzystać do scenek w kulach-bombkach, ale to chyba za rok :)
A teraz na temat tytułowego odliczania :) Byłam dzisiaj u Pani Doktor i mam cesarkę zaplanowaną za tydzień - na 16.01 :) No chyba żeby się zaczęło coś dziać wcześniej - tfu tfu - ale w międzyczasie jeszcze dwa razy będę na KTG, więc obym dotrwała do 15 - bo mam się stawić w szpitalu dzień wcześniej.
Maluch ma już 3400 g i wszystko z nim w porządku - a tyle się nadenerwowałam i martwiłam wcześniej :) Przy okazji jeszcze raz dziękuję Wam za wszystkie słowa wsparcia jakie od Was dostałam Drodzy Czytelnicy :)
Najgorzej jestem za to teraz przerażona swoją wagą - od ostatniego badania 3 tygodnie temu przytyłam aż 7 kg! Prawie 1/3 tego co w całej ciąży! Z pierwszym Synusiem przytyłam 17 kg a on miał wagę 3950 g. A teraz już przytyłam 20 kg, a Dzidziuś ma 3400 g. Normalnie przeżyłam dzisiaj szok wchodząc na wagę w przychodni.... Wprawdzie były po drodze święta, ale nie objadałam się za bardzo - raz żeby nie przytyć, a dwa że nie bardzo mogłam, bo Dzidziuś uciska mnie tak w żołądek, że prawie cały czas mam zgagę, więc staram się jeść bardzo mało i raczej lekkostrawnie. Dlatego wyobraźcie sobie jaki przeżyłam dzisiaj horror jak wlazłam na tą wagę (chyba się zepsuła :D
Spodziewam się, że zrzucę to wszystko jak będę karmić piersią - po Pierworodnym został mi tylko 1 kg nadprogramowy - więc jest nadzieja :)
Także w najbliższym czasie chyba nic nie stworzę, bo muszę doczekać do 15, a później tym bardziej nie będę miała czasu przez jakąś chwilę zanim nie dojdę do siebie i nie oswoimy się z nową sytuacją. Ale z pewnością będę zaglądać na Wasze blogi i dam znać jak już wrócimy z Dzidziusiem do domu :) Więc do napisania Kochani :)
Zrobiłam też dla niej koronę i fotel inspirowany filmikiem MyFroggyStuff. Podstawa fotela leżała u mnie już chyba więcej jak pół roku i czekała na wenę :) To jest jakaś pianka pvc czy coś - Mężusia Siostra ma firmę, która robi produkty reklamowe i z tego wycinali litery na nazwę jakiejś firmy, a resztki ja sobie zajumałam :) bo oni i tak by to wyrzucili - boszzz ale ze mnie śmieciarz ;) No a jak zobaczyłam ten filmik o soplach to zaraz wiedziałam, że to będzie tron dla lodowej królowej :)
Jak pisałam już chyba w październiku - Królowa wraz ze swoją świtą i akcesoriami pojechała do Renulka w ramach naszej prywatnej wymianki :) - link .Ale zostały mi jeszcze zdjęcia moich dzieł - więc enjoy :D
Froggy aby uzyskać efekt lodu smaruje plastik klejem ModgePodge, a ja naszym Magikiem - trzeba dawać grubą warstwę, żeby było dobrze widać zlodowacenie plastiku :)
Śnieg na podstawie tronu to takie mikro kuleczki przyklejone i zabezpieczone też klejem Magic.
Na gorąco przykleiłam futerko
A tak się prezentuje na nim Królowa:
Pupilek Królowej:
A tu Pupilek i Lodowy Strażnik:
No i zrobiłam też tło specjalnie dla tej sesji:
A to taki bonus - myślałam, że coś wyjdzie, ale nie wyszło :D Takie domki można kupić za ok. 5-6 zł w arkuszach do wycinania i składania, ale ja znalazłam na necie i sama sobie wydrukowałam :)Zamierzam je wykorzystać do scenek w kulach-bombkach, ale to chyba za rok :)
A teraz na temat tytułowego odliczania :) Byłam dzisiaj u Pani Doktor i mam cesarkę zaplanowaną za tydzień - na 16.01 :) No chyba żeby się zaczęło coś dziać wcześniej - tfu tfu - ale w międzyczasie jeszcze dwa razy będę na KTG, więc obym dotrwała do 15 - bo mam się stawić w szpitalu dzień wcześniej.
Maluch ma już 3400 g i wszystko z nim w porządku - a tyle się nadenerwowałam i martwiłam wcześniej :) Przy okazji jeszcze raz dziękuję Wam za wszystkie słowa wsparcia jakie od Was dostałam Drodzy Czytelnicy :)
Najgorzej jestem za to teraz przerażona swoją wagą - od ostatniego badania 3 tygodnie temu przytyłam aż 7 kg! Prawie 1/3 tego co w całej ciąży! Z pierwszym Synusiem przytyłam 17 kg a on miał wagę 3950 g. A teraz już przytyłam 20 kg, a Dzidziuś ma 3400 g. Normalnie przeżyłam dzisiaj szok wchodząc na wagę w przychodni.... Wprawdzie były po drodze święta, ale nie objadałam się za bardzo - raz żeby nie przytyć, a dwa że nie bardzo mogłam, bo Dzidziuś uciska mnie tak w żołądek, że prawie cały czas mam zgagę, więc staram się jeść bardzo mało i raczej lekkostrawnie. Dlatego wyobraźcie sobie jaki przeżyłam dzisiaj horror jak wlazłam na tą wagę (chyba się zepsuła :D
Spodziewam się, że zrzucę to wszystko jak będę karmić piersią - po Pierworodnym został mi tylko 1 kg nadprogramowy - więc jest nadzieja :)
Także w najbliższym czasie chyba nic nie stworzę, bo muszę doczekać do 15, a później tym bardziej nie będę miała czasu przez jakąś chwilę zanim nie dojdę do siebie i nie oswoimy się z nową sytuacją. Ale z pewnością będę zaglądać na Wasze blogi i dam znać jak już wrócimy z Dzidziusiem do domu :) Więc do napisania Kochani :)
wtorek, 6 stycznia 2015
Haft matematyczny - karteczki
Przede wszystkim o tej porze roku dominowały głównie karteczki świąteczne, ale znalazły się też nieświąteczne wzory, które chciałam wyszyć:
Ten ślubny wzór zaprojektowałam sama (dlatego trochę jest krzywy :) - będzie jedną ze ścianek do boxa ślubnego, który mam w planie zrobić na ślub mojej Siostry - czyli jeszcze będę o nim wspominać :)
No i świąteczne wzory:
Ten ślubny wzór zaprojektowałam sama (dlatego trochę jest krzywy :) - będzie jedną ze ścianek do boxa ślubnego, który mam w planie zrobić na ślub mojej Siostry - czyli jeszcze będę o nim wspominać :)
Wszystkie karteczki powędrowały w świat - mam dużą rodzinę i lubię wysyłać kartki, więc niektórych wzorów powstały po 2 egzemplarze :) Mam wielką ochotę robić kolejne karteczki i wzory haftowane matematycznie, ale na razie muszę trzymać porządek - zanim przyjdzie ksiądz z kolędą :D Ale przygotowuję sobie wzory na kompie, więc mam nadzieję, że niedługo będę mogła sobie powyszywać, bo póki jest wena trzeba korzystać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)